Pekao w praktyce

Minął ponad rok odkąd ostatni raz pisałem na temat oferty banku (nie licząc tekstu o zaktualizowanym serwisie transakcyjnym Nest Banku). W końcu pojawiła się jednak promocja, która zachęciła mnie do przyjrzenia się, co oferuje bank Pekao.

O systemie transakcyjnym tej instytucji nie ma w sumie co się rozpisywać – pochodzi z zamierzchłej epoki (podobnie jak do niedawna Credit Agricole czy BNP Paribas) i bank zdaje sobie z tego sprawę, bo od jakiegoś czasu pracuje nad rozwiązaniem bardziej przystającym do obecnych czasów.

W banku możemy rozłożyć na raty spłatę zadłużenia z karty kredytowej. Niestety, z tego co znalazłem, w Pekao nie da się bezprowizyjnie zapłacić przez internet z rachunku karty kredytowej inaczej niż podając jej dane (w mBanku da się mTransferem, w paru innych bankach możemy wskazać rachunek karty kredytowej jako główny w BLIKu).

Wygląda staro, nie jest responsywny, nie oferuje żadnego rodzaju analizy wydatków czy innych tego typu dodatków. Pozwala jedynie na przeglądanie informacji o posiadanych produktach, surowej historii transakcji i zlecanie operacji na naszych produktach finansowych.

Aplikacja mobilna natomiast w teorii jest współczesna. Wyewoluowała z PeoPay służącego oryginalnie tylko do płatności mobilnych. Osobiście uważam jednak, że na tle konkurencji jest jedną z bardziej niewygodnych. Co prawda z głównego ekranu możemy szybko dostać się do kodu BLIK czy formatki przelewów, ale to koniec wygody.

Dlaczego? Otóż jakiś genialny projektant wymyślił schowanie menu nawigacyjnego pod ikonką w prawym górnym rogu ekranu, który przy dzisiejszych rozmiarach smartfonów i dla osób praworęcznych jest poza zasięgiem przy korzystaniu z urządzenia jedną ręką. Na dodatek wspomniane menu można otworzyć tylko dotykając ikonki, gestem wysuwania palca z brzegu ekranu nic nie zdziałamy.

Ponadto w aplikacji nie ma żadnego sposobu na odświeżenie zawartości widoków. Efektem tego jest to, że przykładowo po płatności zbliżeniowej telefonem musimy ubić program z poziomu ustawień systemowych, żeby zauważył dokonaną przed chwilą transakcję (usunięcie PeoPay z listy ostatnio uruchamianych aplikacji nic nie daje).

Aplikacja Pekao nie oferuje też czegoś tak podstawowego jak powiadomienia push o transakcjach (za to niedawno dodano obsługę powiadomień ze spamem, o czym na pewno każdy klient marzył). Program ratuje jedynie to, że jako jeden z nielicznych na polskim rynku oferuje funkcję analizy wydatków (większość banków ogranicza się z tym do serwisu transakcyjnego, w aplikacjach mobilnych dając najwyżej tagowanie operacji). Nie możemy jednak tworzyć własnych kategorii transakcji.

Jest też obsługa płatności HCE, choć dość słaba (działa tylko, kiedy program jest domyślną aplikacją do płatności i zostawia po sobie ekran, w którym trzeba kliknąć „OK” by zniknął). Bank, podobnie jak Millennium oraz PKO BP uparcie nie wdraża Google Pay (choć Apple Pay wspiera).

Pekao nie wspiera też jeszcze natychmiastowych przelewów BLIK na numer telefonu, więc jesteśmy skazani na korzystanie z płatnych przelewów ekspresowych (ale planuje ich dodanie).