Chrome OS i aplikacje dla Androida

Google od kilku lat eksperymentowało z aplikacjami androidowymi na Chrome OS. Początkowo wykorzystując specjalne rozszerzenie (po modyfikacjach dostępne również na Linuksie, Windowsie czy macOS), a ostatecznie integrując Androida z Chrome OS. Ostatnio kupiłem Chromebooka (ASUS C202SA) wspierającego tę drugą opcję i po przetestowaniu tej opcji postanowiłem podzielić się swoimi wrażeniami.

Nie jest to moja pierwsza styczność z tą platformą. Miałem już jedenastocalowego Chromebooka od HP, którego kupiłem w celu zapoznania się z platformą i żeby mieć mały (11 cali), długo trzymający na baterii komputer. Było to tuż po zapowiedzi włączenia bazy Androida do Chrome OS i opublikowania listy urządzeń mających taką opcję otrzymać. Ów Chromebook na liście był. Niestety, do tej pory nie doczekał się stosownej aktualizacji od HP. Stąd zmiana na ASUSa.

Jak być może mieliście okazję przeczytać, początek aplikacji z Androida na Chrome OS nie był łatwy. Na start rozwiązanie wykorzystywało Androida 6.0 jako podstawę, więc nie można było dowolnie zmieniać rozmiaru okien (do wyboru było tylko okno o sztywnych wymiarach ekranu typowego smartfona i tryb pełnoekranowy). Co gorsza, do przełączania się między nimi wymagany był restart aplikacji. Kiepsko było też ze stabilnością.

Z czasem jednak Google dopracowało swoje rozwiązanie i gdy trafiło ono do stabilnego kanału na większej liczbie urządzeń, bazowało już na Androidzie 7.1.1 oraz działało dużo stabilniej, choć nadal nie bez problemów.

Przede wszystkim proces integrowania aplikacji dla Androida z Chrome OS ciągle jest w toku. Obecnie są chociażby problemy (na jednych Chromebookach to działa, na innych nie) z widocznością kart pamięci czy pamięci USB w aplikacjach (ale gdy otworzymy plik z poziomu menadżera plików Chrome OS w danym programie, wszystko będzie działać). EDIT: Najnowsza beta wersji 67 naprawiła ten problem na wszystkich urządzeniach, choć ciągle nie we wszystkich aplikacjach (np. Netflix nadal karty pamięci nie widzi).

Google jest też w trakcie prac nad dodaniem obsługi skrótów launchera (będą widoczne w menu kontekstowym) czy dostępu do systemu plików Androida z poziomu menadżera plików Chrome OS (aktualnie tylko folder Pobrane jest widziany przez oba systemy). Obie zmiany mają pojawić się w wersji 69 systemu.

Brakuje mi też możliwości szybkiego udostępniania adresu strony z przeglądarki do aplikacji Androidowych (pliki poprzez systemowego menadżera da się szybko udostępniać aplikacjom z Google Play). Jak na razie nie również żadnych statystyk zużycia energii, przez co trudno może być nam namierzyć program zużywający za dużo prądu. Sporą wadą jest także niedziałające sprawdzanie pisowni (nawet jeśli zainstalujemy klawiaturę ekranową oferującą własny silnik sprawdzania pisowni, np. Gboard, to i tak jej nie aktywujemy przez usunięte ustawienia klawiatur).

Pewien problem wynika też z niewielkiego zainteresowania deweloperów – spora część tanich Chromebooków nie ma ekranów dotykowych. Natomiast aplikacje dla Androida domyślnie ich wymagają i by można było je pobierać z Google Play na Chromebookach, programiści muszą dokonać zmiany w manifeście programu. Większość jednak tego nie robi, przez co na Chromebooku bez ekranu dotykowego nie zainstalujemy chociażby Firefoksa czy PowerPointa.

Czego się jednak oczekiwać od programistów, skoro tradycyjnie samo Google nie zawsze należycie przystosowuje swoje aplikacje. Przykład? Sam klient Google Play – ma on odnośnik do klienta serwisu Google Play Movies, który nie jest dostępny na Chromebookach (przynajmniej tych bez ekranu dotykowego) EDIT: Niedawno także to zostało naprawione.

Częściowo temu problemowi można zaradzić ręcznie instalując aplikacje z plików APK. Tu jednak pojawia się inny problem – zezwolenie na to jest o wiele bardziej skomplikowane niż w urządzeniach z Androidem. Trzeba bowiem aktywować tryb deweloperski (wiąże się z wyłączeniem części zabezpieczeń, wymazaniem wszystkich danych i irytującym komunikatem przy każdym uruchomieniu systemu, który wydłuża cały proces o kilkanaście sekund).

Co ciekawe, ograniczeń takich nie ma w wypadku wielu gier z Google Play, mimo iż zdecydowana większość z nich w ogóle nie obsługuje sterowania klawiaturą i myszą / touchpadem. Co gorsza, tak naprawdę nie ma żadnego sposobu na wyszukiwanie gier obsługujących takie sterowanie. Google nie dało ani specjalnej kategorii, ani tym bardziej odpowiednich filtrów wyszukiwania. Zostaje więc czytanie opisów lub przeszukiwanie for internetowych za listami gier dla Androida obsługujących klawiatury.