Co nowego w Dropboksie?

Dosyć długo nie wspominałem na swoim blogu o Dropboksie, więc najwyższy czas nadrobić zaległości. Kilka dni temu, twórcy usługi udostępnili nową wersję beta swojego klienta oznaczoną numerem 1.5.34 (dostępna do pobrania z forum Dropboksa), która oprócz poprawek błędów i kilku drobnych nowości wprowadza także nowy dymek pojawiający się po kliknięciu na ikonkę w pasku zadań (Windows) lub pasku menu (OS X). Zawiera on informacje o ostatnich operacjach, postępie w przesyłaniu plików, przyciski ustawień czy wstrzymywania transferu plików.

Sam projekt przypomina nieco ten z wersji beta usługi Live Mesh, gdzie po najechaniu kursorem na ikonę klienta w pasku zadań, pojawiało się okienko z podobnym zestawem informacji. Moim zdaniem pomysł bardzo dobry i mam nadzieję, że konkurencja w postaci Box czy SkyDrive’a (ten drugi w wersji dla OS X, bo klient dla okienek ma już coś podobnego) także wprowadzi coś podobnego. Oczywiście jest to beta, więc mogą wystąpić błędy. U mnie przykładowo nie da się otworzyć tego okienka w systemie OS X, gdy akurat jesteśmy w aplikacji przełączonej w tryb pełnoekranowy.

 

Twórcy Dropboksa postanowili także podjąć współpracę z Facebookiem, w wyniku czego użytkownicy obu usług mogą teraz cieszyć się z ich integracji objawiającej się opcją opublikowania w grupie plików wysłanych wcześniej do chmury. Po kliknięciu polecenia Dodaj plik wystarczy jedynie wybrać opcję Z aplikacji Dropbox i w oknie, które się pojawi wybrać interesujący nas dokument. Należy też pamiętać, że wcześniej trzeba połączyć konta w Facebooku i Dropboksie (można to zrobić w ustawieniach tej drugiej usługi).

 

Odkąd ostatni raz pisałem o Dropboksie, znacząco zmienił się też webowy interfejs usługi. Teraz w pełni korzysta z nowych technologii, które pojawiły się w ostatnim czasie w przeglądarkach, np. przesyłanie plików poprzez ich upuszczenie w dowolnym miejscu strony bez korzystania z dodatku Adobe Flash. Oprócz tego są też menu kontekstowe pojawiające się po kliknięciu prawym przyciskiem myszy na plik lub folder oraz miniaturki obrazów. Zmieniono też sposób udostępniania linków. Co prawda obecni użytkownicy nadal mogą uzyskiwać bezpośrednie odnośniki, ale nowi mogą już generować jedynie pośrednie linki do swoich plików. Nowe łącza prowadzą do specjalnej strony z podglądem pliku (jeśli jest obsługiwany) oraz opcjami pobrania danych na dysk lub zapisania ich na własnym koncie Dropbox.

 

Z kolei mobilne klienty Dropboksa zyskały jakiś czas temu funkcję automatycznego przesyłania do internetowego dysku zrobionych przez nas zdjęć. Oczywiście z racji ograniczeń nałożonych przez Apple (program nie może być cały czas uruchomiony w tle), wersja dla iOS może działać uploadować obrazy nieco później od swojego Androidowego kuzyna, ale wystarczy uruchomić program aby zainicjować proces transferu brakujących zdjęć.

Gdyby jeszcze twórcy obniżyli ceny dodatkowej przestrzeni dyskowej lub wprowadzili tańszy plan z nieco mniejszą jej ilością (obecnie najniższa możliwa to 100 GB za 9,99 $ miesięcznie). Podejrzewam, że wielu osobom spokojnie wystarczyłoby 25 GB czy 50 GB.