Co się zmieniło w Chrome OS po roku?

Pamiętacie jak nieco ponad rok temu opisywałem jedną z pierwszych kompilacji systemu bazującego na przeglądarce Chrome? Wówczas było widać, że system jest w bardzo wczesnym stadium rozwoju. Do dzisiaj programiści mieli jednak bardzo dużo czasu, żeby wszelkie braki uzupełnić, czy im się udało?

Jak widać po tych obrazkach, interfejs doczekał się znaczącego odświeżenia (schemat kolorów na obrazkach nie jest domyślny, po prostu po zalogowaniu mój motyw został automatycznie pobrany). Po części przy okazji tego, które odbyło się w samej przeglądarce jakiś czas temu. Wszystkie menu mają już elegancki wygląd, możemy instalować aplikacje z otworzonego nie tak dawno sklepu Chrome Web Store.

Znajdują się w nim również programy specjalnie zaprojektowane dla tego systemu, wykorzystujące system okienek wysuwających się z dołu ekranu (np. Google Talk widoczny na obrazku powyżej czy Scratchpad, czyli prościutki notatnik).

Google dodało również bardzo prosty menadżer plików, do którego dostajemy się przez odpowiednią pozycję w menu dostępnym po naciśnięciu klucza. W założeniu będziemy mogli prosto z niego wysyłać pliki do wybranych usług, np. obrazki do Picasy czy dokumenty do Google Docs (tutaj możecie zobaczyć prezentację tej funkcji na konferencji Google IO).

Wszystkie ustawienia systemu znajdują się (podobnie jak w aplikacji) na zwyczajnej karcie. Również nie są zbyt rozbudowane. Możemy, np. ustalić listę kont, które mogą się logować na naszym komputerze, wyłączyć konto gościa czy zmienić czułość touchpada.

Wspomiane przeze mnie konto gościa lub tryb gościa to coś zbliżonego do przeglądania prywatnego, gdyż wówczas po przeglądaniu nie zostają żadne ślady w postaci wpisów historii czy ciasteczek. Różnicą jest to, że osoba korzystająca z trybu gościa nie ma dostępu do naszych danych, jeśli więc znajomy chce coś szybko sprawdzić w internecie, możemy mu oddać na chwilę nasz komputer bez obaw, że przy okazji rzuci okiem jakie hasła zapisaliśmy w przeglądarce.

Poza tym mogę potwierdzić, że obietnice firmy Google dotyczące startu w kilka sekund zostały spełnione. Nie ma się czemu dziwić – jest to praktycznie sama przeglądarka i nic poza tym. Silą rzeczy więc będzie startować szybciej od pełnego systemu operacyjnego.

Jeśli chcecie sami przetestować system firmy Google, możecie pobrać gotowe obrazy dla VMware, VirtualBox’a czy do zgrania na pendrive’ie z tej strony. Należy jednak uważać, są to tzw. wersje nightly, czyli nie sprawdzone i może się zdarzyć, że nie będą chciały wystartować. Wtedy wystarczy pobrać starszą (są kompilowane raz dziennie) lub poczekać na nowszą.