Galaxy Watch 4 – moje wrażenia

Niedawno nabyłem zegarek Galaxy Watch 4 (model 44mm bez LTE) od Samsunga, czyli pierwszy i obecnie jedyny model z systemem Wear OS 3.0. Po około dwóch tygodniach używania postanowiłem podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Zegarek działa bardzo płynnie (choć to było już osiągalne wcześniej dla urządzeń ze Snapdragonem Wear 3100 i przynajmniej 1 GB RAMu – gdyby ktoś był ciekaw, to Galaxy Watch 4 ma 1,5 GB).

Nie mam również problemów z baterią. Przy korzystaniu głównie z powiadomień, sterowania muzyką, aplikacji w stylu generatora haseł jednorazowych czy notatek i kilka razy w tygodniu monitorowania gry w Beat Saber przez około pół godziny w Samsung Health, jedno ładowanie spokojnie wystarcza na 2 czy nawet 2,5 dnia (przy czym wyłączyłem monitorowanie tętna w tle, automatyczne wykrywanie aktywności poza liczeniem kroków i nie korzystam z monitorowania snu). Warto jednak zaznaczyć, że mniejsze wersje mają też mniejszą baterię, więc dla nich czas ten zapewne będzie krótszy. Podobnie w wypadku dodania modemu LTE.

Bezprzewodowe ładowanie bez problemu działa też z ładowaniem zwrotnym w moim Pixelu 5 (co nie było oczywiste, bo mimo korzystania ze standardu Qi, to nie każda taka ładowarka z zegarkami Samsunga działa). Trochę szkoda, że ciężko obecnie znaleźć oryginalną ładowarkę Samsunga (taką jak w zestawie). Obecnie w sklepach łatwo jest znaleźć jedynie Wireless Duo, czyli droższy model przeznaczony do ładowania smartfona i zegarka jednocześnie. Łatwo dostępne są jedynie zamienniki tej z zestawu. Wspominam o tym, bo pewnie nie jestem jedyną osobą, która woli mieć po dwie ładowarki (jedną do domu, drugą do plecaka na wyjazdy).

„Ostateczny” tryb oszczędzania energii

Zegarek ma też oczywiście „ostateczny” tryb oszczędzania energii, w którym wyświetlana jest tylko godzina. Według jego obliczeń, może w nim działać nawet 14 dni, ale przestają wtedy działać wszystkie opcje smart. Nie mamy więc powiadomień, monitorowania aktywności, itp. Mam nadzieję, że w kolejnych generacjach Samsung jednak trochę ten tryb rozbuduje, bowiem są już producenci oferujący w nim przynajmniej liczenie kroków.

Wszystkie wersje Galaxy Watch 4 są kompatybilne ze standardowymi paskami 20 mm, więc bez problemu znajdziemy jakiś nam odpowiadający (Samsung też sprzedaje swoje, choć mi nie pasują, bo jak dla mnie są zbyt sztywne i za mało się wyginają, czym utrudniają zakładanie zegarka).

Jeśli chodzi o oprogramowanie, Samsung dodał do Wear OS sporo od siebie (choć z racji braku zegarka z „czystym” Wear OS 3.0 zarządzanym przez aplikację od Google na telefonie ciężko stwierdzić, ile z tego to dodatki Samsunga, a ile opcje jakie zaoferują także zegarki innych firm z Wear OS 3.0). Mamy normalny ekran ostatnich aplikacji (dostępny z listy aplikacji, można też przypisać go do dolnego przycisku), powiadomienia o rozłączeniu z telefonem (do wyboru: brak, wibracja lub wibracja z alertem) czy modną w czasach pandemii aplikację od mycia rąk (która wzorem tej z Apple Watcha może automatycznie wykrywać tę czynność, zamiast oferować tylko ręcznie odpalany timer jak ta od Google).

Na zegarku znajdziemy też aplikację do zarządzania słuchawkami Galaxy Buds od Samsunga. Co ważne, po jednej z aktualizacji program działa też dla słuchawek podłączonych do telefonu, a nie tylko bezpośrednio do zegarka. Możemy z jego poziomu podejrzeć stan baterii czy zmieniać podstawowe opcje (dźwięk otoczenia czy ANC).

Samsung przeniósł też do Wear OS koncept obrotowej ramki ekranu (fizycznie jest ona obecna w modelach Classic, natomiast w zwykłych mamy po prostu warstwę dotykową wokół ekranu). Pozwala ona przewijać zawartość na ekranie zegarka nie zasłaniając jej palcami, podobnie jak cyfrowa korona z Apple Watcha i innych zegarków (np. Fosille często miały coś podobnego). Wykorzystywane przy tym jest standardowe API obecne w Wear OS od dawna, ale niestety Google je nieco zmieniło w wersji H MR1 bazującej na Androidzie 9 i pewna część aplikacji nadal się do tego nie dostosowało. Przewijanie w ten sposób można też wyłączyć w ustawieniach.

Ponadto aplikacja do zarządzania zegarkiem dla telefonu w końcu rzeczywiście pozwala to robić. Google w Wear OS 2.x bowiem w mojej opinii za mocno poszło w samodzielność zegarków, przez co bardzo mało ustawień (w sumie tylko ustawienia always on display oraz wybór tarczy, kafelków czy aplikacji z powiadomieniami na zegarku) można było zmieniać z poziomu aplikacji na telefonie,. Całą resztę trzeba było wyklikiwać na małym ekranie zegarka.

W wypadku zegarka Samsunga, w aplikacji Galaxy Wearable (niestety, na telefonach innych niż Samsunga trzeba instalować aż trzy pakiety – Galaxy Wearable, Galaxy Watch4 Plugin oraz Samsung Accessory Service) możemy zmienić dużo więcej ustawień. Zachowania przycisków, gestów, kolejność aplikacji w launcherze, klawiatury ekranowej i rozpoznawania mowy czy kopii zapasowej. Mamy też panel aktualizacji systemu (nadal jest on też dostępny na zegarku). Dane w pewnych panelach (np. baterii) pobierają się też dużo szybciej niż w aplikacji Google dla Wear OS 2.x – pamietam jak potrafiło to trwać nawet pół minuty.

Warto też wspomnieć, że w wypadku powiadomień pojawiła się opcja przekazywania ich na zegarek tylko gdy telefon jest uśpiony (niestety, aktywna również jest traktowana jako uśpienie, a w tym wypadku wolałbym jednak otrzymywać powiadomienia na zegarku). Samsung umożliwił też ustawienie na sztywno szybkich odpowiedzi, które możemy wybrać z menu przy powiadomieniach obsługujących pisanie odpowiedzi (zamiast odpowiedzi AI od Google, które nie obsługują naszego języka, więc nic sensownego nie proponują).

Skoro już jesteśmy przy powiadomieniach – obsługa ich grupowania została niestety rozwiązana w trochę irytujący sposób – mianowicie domyślnie dostajemy dostęp do najnowszego z grupy, a żeby zobaczyć starsze musimy trafić malutki okrąg z liczbą powiadomień w grupie u dołu ekranu. Skoro miałem z tym problemy na wersji 44 mm, to na mniejszej tym bardziej będzie to wyzwaniem. W Wear OS 2.x powiadomienia były po prostu listą (zamiast „kafelkami wysuwanymi z lewej strony ekranu jak u Samsunga), dzięki czemu grupy mogły działać jak na telefonie.

Co ciekawe, na zegarku nadal jest obecny pakiet Wear OS (com.google.android.wearable.app), który w wersji 2.x systemu odpowiadał za większość interfejsu systemu (ekran główny, launcher, powiadomienia oraz przynajmniej część ustawień na zegarku). Jego numeracja wersji została jednak wyzerowana (obecnie ma numerek 1.0.xxx) i nie wiadomo jaka część systemu obecnie w nim siedzi (Samsung na pewno ma przynajmniej własny launcher i interfejs powiadomień). Daje to jednak nadzieję, że Google nadal będzie w stanie aktualizować przez Play Store jakąś część systemu z pominięciem producentów, choć niewątpliwie mniejszą niż wcześniej.

Jak być może już wiecie z recenzji czy newsów o Galaxy Watch 4, mimo działania pod kontrolą Wear OS, nie obsługuje on obecnie Asystenta Google (nie licząc kombinowania z nieoficjalnymi aplikacjami i generowaniem własnych kluczy do API Google). Jego braku jednak jakoś specjalnie nie dostrzegam. W pewnej części zapewne dlatego, że nie jest on wymagany, by działało rozpoznawanie mowy od Google (to osobny pakiet). Poza tym, na poprzednich zegarkach z Wear OS 2.x i tak go nie używałem, nie licząc wspomnianego rozpoznawania mowy – zwyczajnie działał zbyt wolno.

Natomiast aplikacje od firmy z Mountain View, których używałem, na zegarku Samsunga są już obecne i działają jak należy. Mowa o klawiaturze ekranowej Gboard (ma pisanie poprzez przesuwanie palcem zamiast T9 znanego ze starych komórek, na który postawił Samsung we własnej klawiaturze), płatności Google Pay (brakuje przycisku w panelu szybkich ustawień, ale można przypisać GP do dwukrotnego naciśnięcia górnego przycisku czy gestu potrząśnięcia ręką dodanym w ostatniej aktualizacji), notatnik Google Keep, Google Fit oraz mapy.

Te ostatnie mają jednak w wersji dla Wear OS 3.0 irytującą funkcję – po otwarciu nawigacji na telefonie, automatycznie uruchamiają ją też na zegarku. Na szczęście można to wyłączyć, choć nie jest to zbyt łatwe do znalezienia – trzeba dotknąć ikonki wyszukiwania i przewinąć na sam dół by znaleźć odnośnik do ustawień. W tych znajdziemy tylko jedną sekcję „Automatyczne uruchamianie”, w której możemy wybrać dla jakich rodzajów poruszania (pieszo, rowerem lub samochodem) się nawigacja ma się automatycznie uruchamiać na zegarku.

Używałem też pogodynki, która jest już częścią aplikacji Asystenta, ale na szczęście pogodynka od Samsunga jest dobrym zamiennikiem (w przeciwieństwie do tej od Oppo, które z kolei blokowało dostęp do tej od Google na swoim zegarku mimo obecności aplikacji Asystenta).

Jeśli ktoś preferował aplikację zegarka od Google (oferuje budzik, stoper oraz minutnik), to też może ją bez problemu zainstalować. Mi akurat wystarcza ta od Samsunga. Obecnie zasadniczo jedyną „dziurą” w ofercie Google na Galaxy Watch 4 jest właśnie asystent i związane z nim kafelki (np. pogodynka czy wiadomości).

Ponadto wbudowana aplikacja kalendarza w końcu oferuje widok miesiąca, czego Google nie było w stanie zrobić do tej pory w swojej (przez co trzeba było szukać programu w Google Play). Ponadto jej kafelek też wyświetla 6 najbliższych dni z ikonkami sugerującymi czy mamy wtedy coś zaplanowane czy nie, a nie tylko wyświetla najbliższe wydarzenie.

Na zegarku Samsunga w końcu można też edytować panel szybkich przełączników (także w aplikacji na telefonie), zmieniając ich układ czy usuwając te, których nie używamy. Niestety, nie oznacza to, że aplikacje mogą dodawać własne, a przynajmniej nie z pomocą API dostępnego na telefonach z Androidem (o innym zaś Google w dokumentacji nie wspomina).

Zegarek Samsunga ma też oczywiście własną aplikację do monitorowania aktywności, snu czy ćwiczeń, czyli Samsung Health. Aplikacja w porównaniu do Google Fit jest bardzo rozbudowana – ma podstawowy element społecznościowy (ręcznie tworzone wyzwania ze znajomymi), programy ćwiczeń pomagające usystematyzować naszą aktywność czy pokaźny zestaw obsługiwanych ćwiczeń, podczas których program rejestruje sporo różnych danych (porównałbym to do Stravy czy Runtastica).

W programie na telefonie możemy wybrać 3 ulubione typy aktywności, które będą widoczne potem na kafelku w zegarku czy jako pierwsze trzy w pełnoprawnym ekranie wyboru. Na samym zegarku może zbyt dużo danych się później nie wyświetla, ale już na telefonie mamy wszystkie szczegóły. To co trochę irytuje w aplikacji na zegarku, to brak możliwości ukrycia nieużywanych sekcji na ekranie głównym (lub chociaż synchronizacji ich z aplikacją na telefonie – panom nigdy się raczej nie przyda sekcja „Zdrowie kobiet”).

Poprzez Samsung Health będziemy też monitorować nasycenie krwi tlenem czy sen (w ustawieniach możemy zdecydować, czy chcemy dodatkowo aby był on monitorowany podczas naszego snu, a także czy chcemy by program wykrywał nasze chrapanie – jest to realizowane z pomocą telefonu). Pozostając przy tlenie, Samsung Health wspiera też określanie wartości VO2 Max, czyli pułapu tlenowego. Niestety, funkcja ta jak na razie cały czas ograniczona jest tylko do zwykłego biegania (ze śledzeniem GPS) i aktywuje się dopiero po przynajmniej 20 minutach biegu. Nie poznamy więc tej wartości dla jazdy na rowerze czy biegania na bieżni.

Na telefonie możemy dodatkowo skonfigurować synchronizację danych Samsung Health ze Stravą (tylko aktywności zawierające mapy będą przesyłane) oraz Technogym. Jak widać na liście nie ma Google Fit, które potencjalnie mogłoby więcej typów danych (np. wspomniane pomiary nasycenia tlenem czy snu).

Niestety, jeśli nie jesteście fanami Samsung Health, to na razie Wear OS 3.0 nadal ma problem poprzednich wersji – żadne API niezależne od producenta zegarka nie obsługuje odczytu danych z sensora SpO2. W teorii możliwość taką przewidziano poprzez Health Platform dodane w Wear OS 3.0, ale ta jest na razie we wczesnej wersji alfa. Przy próbie jej użycia na Galaxy Watch 4, otrzymujemy informację, że zegarek takiego sensora nie obsługuje. Miejmy nadzieję, że zmieni się to bliżej stabilnego wydania, ale póki co niestety nie ma co liczyć na odczyt tej wartości w aplikacjach trzecich.

Jeśli chodzi o współpracę ze smartfonami innymi niż te od Samsunga, to prócz wspomnianej wcześniej konieczności instalacji aż trzech pakietów, jedynym problemem jest brak synchronizacji stanu trybu Nie Przeszkadzać między telefonem i zegarkiem (na zegarku natomiast niestety nie da się niezależnie ustawić jego automatycznej aktywacji).

Aktualizacja (9.11.2021): Jako obejście, na zegarku w sekcji Ustawienia > Zaawansowane funkcje > Tryb czasu spoczynku, można ustawić jeden harmonogram (poza włączeniem trybu nie przeszkadzać, wyłączy on także Always On Display i wybudzanie ekranu podniesieniem nadgarstka, więc nadaje się to bardziej na noc).

W teorii dochodzi do tego brak dostępu do pomiaru EKG czy ciśnienia tętniczego, ale w praktyce obejście ich jest jeszcze łatwiejsze niż na zegarkach z Tizenem – wystarczy instalacja zmodyfikowanych plików APK na telefonie i zegarku, a w ostatnim wypadku jest to dużo łatwiejsze niż na poprzednich generacjach z systemem Samsunga.

Podsumowując, jestem pozytywnie zaskoczony. Po lekturze pierwszych recenzji spodziewałem się większej ilości problemów (dla osoby preferującej oprogramowanie Google). Zapewne wiele z nich została zwyczajnie naprawiona w aktualizacjach systemu dla zegarka (recenzje powstawały na bazie aktualizacji premierowej w najlepszym wypadku, a od tego czasu wyszły już kolejne dwie czy trzy).

revanmj's tech blog