Credit Agricole w praktyce

Kontynuując wycieczki po bankach od technologicznej strony, przyszedł czas na bank Credit Agricole. Zapewne pamiętacie, jak przy BZ WBK narzekałem, że jest on zbyt przywiązany do swoich oddziałów i załatwiania w nich spraw (ostatecznie przez infolinię) zamiast pozwolić klientom sobie wyklikać pewne rzeczy. Cóż, Credit Agricole jest gorszy.

Przede wszystkim serwis transakcyjny jest strasznie archaiczny. Pomijając jego marne możliwości, to wybór dowolnej opcji skutkuje przeładowaniem całej strony (co w dodatku trwa dosyć długo). Aż dziw, że coś takiego może nadal funkcjonować w 2018 roku. Jeśli zaś chodzi o możliwości, to oczywiście nie ma co liczyć tutaj na kategoryzację transakcji i menadżera finansów pozwalających na analizę naszych wydatków.

Także wyszukiwarka jest mizerna. Nie można w ogóle filtrować transakcji po tytule czy nadawcy bądź odbiorcy. Jedyne dostępne pola to data (jako od – do lub ostatnich X dni/tygodni/miesięcy) i kwota (od – do). W serwisie transakcyjnym nie zmienimy też limitów przelewów (trzeba dzwonić lub iść do oddziału). Tyle dobrego, że przynajmniej obecna jest wewnętrzny system do tekstowej komunikacji z bankiem.

Aplikacja mobilna wypada nieco lepiej. Tu bowiem możemy już przeszukiwać transakcje także po nadawcy i odbiorcy, a po przejściu do ekranu zaawansowanych nawet tytule. Interfejs przywodzi jednak na myśl czasy Androida 2.x, gdzie brak ładnie wyglądających domyślnych kontrolek skutkował częstym wykorzystywaniem w tle jakiegoś obrazka i niezbyt udanymi próbami tworzenia własnych kontrolek. 

W Credit Agricole nie uświadczymy takich nowinek jak powiadomienia push (są SMSowe), logowanie odciskiem palca czy płatności zbliżeniowe telefonem. Ostatnio bank doczekał się wsparcia dla BLIKa, ale jest to pierwsza instytucja, która ograniczyła je do ledwo co wprowadzonego konta (posiadacze poprzednich muszą się przesiąść lub czekać) i w dodatku pobiera opłaty za wypłaty BLIKiem z bankomatów tak samo jak w wypadku kart i na domiar złego ma zamiar pobierać opłaty za przelewy BLIK na numer telefonu (gdy już je wprowadzi).

Był to też jak do tej pory jedyny bank, którego pracownicy zadzwonili do mnie z prośbą o wizytę w oddziale tak bez powodu, a dociskali dopiero przyznali, że w celu prezentacji oferty. W dodatku moje tłumaczenie, że ja wolę sobie wyklikać ofertę w systemie niż tracić czas na wizyty w oddziałach zdawało się do nich nie docierać.

Podsumowując więc, jeśli ktoś szuka w miarę współczesnego i niedrogiego banku, to od Credit Agricole zdecydowanie powinien trzymać się z daleka.