Kilka nowinek w Google+

Google nieustannie pracuje nad swoim nowym portalem społecznościowym Google+ i ciągle dodaje nowe funkcje lub usprawnia już te istniejące. Przede wszystkim, teraz także użytkownicy Google Apps (usługi Google’a we własnej domenie) mogą zakładać konta w serwisie. Wystarczy, że administrator domeny doda Google+ do listy aktywnych usług.

 

Oprócz tego, pojawiło się wsparcie dla hashtagów, czym Google chce odebrać trochę użytkowników Twitterowi oraz wyszukiwanie w czasie rzeczywistym. Co to oznacza? Ze jeśli ktoś napisze posta po tym, jak pokazano nam wyniki wyszukiwania, po prostu pojawi się on na samej górze ekranu. Dodano również sekcję What’s hot, w której znajdują się najpopularniejsze posty opublikowane w portalu(także spoza naszych kręgów).

Niestety, na chwilę obecną nie jest ona dostępna w polskiej wersji językowej serwisu. Podobnie jest z funkcją Ripples, która pozwala zobaczyć wykres przedstawiający wszystkich, którzy udostępnili dalej wybrany wpis, i tych którzy podzielili się nim jeszcze dalej, itd. O ile w pierwszym wypadku można to zrozumieć (dopracowanie, aby pokazywane były wpisy najpopularniejsze w danym kraju), to w drugim już nie rozumiem dlaczego ta funkcja nie jest dostępna we wszystkich językach.

 

Pozostając jeszcze chwilę w tematyce postów, w końcu pojawiła się możliwość zablokowania możliwości komentowania naszych wpisów już w momencie ich tworzenia. Wcześniej musieliśmy otwierać jeszcze ich menu kontekstowe po publikacji. Przy okazji, Google postanowiło wyraźnie zasugerować, że jeśli chcemy napisać komuś prywatną wiadomość, to należy po prostu stworzyć wpis skierowany tylko i wyłącznie do danej osobny. W jaki sposób? Otóż na stronie profilu pojawił się przycisk Wyślij wiadomość, który kieruje nas do okienka tworzenia nowego wpisu, który jest zaadresowany tylko do jednej osoby. Oczywiście możemy ukryć go całkowicie lub wybrać kręgi, dla których ma być widoczny.

 

Zmiany zaszły również w kwestii obsługi zdjęć. Dodano możliwość dawania +1 fotografiom znajomych. Oprócz tego, z poziomu widoku naszych albumów w Google+ możemy zarządzać ich widocznością oraz uprawnieniami dostępu (wcześniej trzeba było przechodzić w tym celu na stronę Picasa Web Albums i nie dało się wykorzystać kręgów przy ustawianiu uprawnień). Pojawił się też edytor fotografii, w którym możemy wyretuszować zdjęcia albo dodać jakieś ciekawe efekty. Niestety, mimo propagowania technologii HTML5 przez Google, ów edytor korzysta z wtyczki Flash.

Na koniec zostawiłem informację o oficjalnym starcie stron firmowych dla fanów. Na chwilę obecną, wyglądają praktycznie tak samo, jak zwykłe profile. Jedyną różnicą jest możliwość dawania +1 samym stronom, znaczek ułatwiający odróżnienie fanpage’u od zwykłego profilu. Jest też integracja z wyszukiwarką (jeśli dodamy odpowiedni kod HTML do strony internetowej, to na liście wyników wyszukiwania pojawi się nasz profil, a +1 zapewne pomogą go „podnieść” w rankingu).