ING w praktyce

Kolejny weekend i kolejny wpis na temat systemów transakcyjnych banków. Tym razem na warsztat zdecydowałem się wziąć ING Bank Śląski z jego nowym systemem o nazwie „Moje ING”. Został on udostępniony w zeszłym roku i jest wykonany w technologii RWD, dzięki czemu bez względu na rodzaj wykorzystywanego urządzenia, mamy dostęp do tych samych opcji.

Muszę przyznać, że Moje ING jest całkiem nieźle zrobionym systemem. Elegancko się prezentuje, posiada historię transakcji zintegrowaną z menadżerem finansów (nie trzeba więc skakać między kilkoma ekranami w celu kategoryzowania wydatków) i zaawansowaną wyszukiwarkę. Wszystkie informację są też wyświetlane w przejrzysty sposób i choć nie ma tu zbyt wielu opcji dostosowania układu ekranu głównego, to i tak oferuje on dostęp do najważniejszych opcji (historii czy szczegółów kont i kart), w przeciwieństwie chociażby do opisywanego systemu mBanku.

Niestety, podobnie jak w BZ WBK, tak i tu nie można tworzyć własnych kategorii transakcji czy ustawiać budżetów tematycznych (na codzienne zakupy, rozrywkę, itd.). Owszem funkcja budżetu jest, ale tylko jednego na cały miesiąc, bez rozbijania go na konkretne rodzaje wydatków.

Irytuje też brak możliwości rezygnacji z hasła maskowanego przy logowaniu do systemu poprzez przeglądarkę oraz brak możliwości ustawienia PINu do aplikacji mobilnej dłuższego niż 4 cyfry.

Bardzo fajną rzeczą ze strony ING jest natomiast udostępnianie informacji o kwocie pozostałej do „wykręcenia” kartą, by uniknąć opłaty za nią na ekranie z jej szczegółowymi danymi. Innym ciekawym rozwiązaniem jest wykres obrazujący w prosty sposób terminy związane z obsługą karty kredytowej (generowania wyciągu i spłaty zadłużenia z niego), dzięki czemu łatwo jest wyczytać ile jeszcze czasu pozostało do spłaty długu, by nie wpaść w okres odsetkowy.

Innym miłym dodatkiem jest karta wirtualna do płatności internetowych z własnym, widocznym dla klienta, numerem konta. Dzięki temu możemy ustawiać zlecenia stałe na jej doładowywanie do płatności cyklicznych czy bez problemu doładowywać z poziomu aplikacji mobilnej.

Jak na współczesny bank przystało, Moje ING oferuje też możliwość spłacania pożyczek przed terminem (na początku jej brakowało, ale była wówczas dostępna w starej wersji systemu) bez konieczności wizyt w oddziale celem składania dyspozycji. Jestem jeszcze w trakcie dowiadywania się, czy istnieje możliwość rozkładania zadłużenia z karty kredytowej na raty bez wychodzenia z domu i płacenia z rachunku karty przelewem pay-by-link i uzupełnię ten tekst, gdy tylko się dowiem.

EDIT: Niestety, nie ma opcji rozkładania zadłużenia z karty kredytowej na raty, można jedynie spłacić kwotę minimalną i pozwolić na nabijanie się odsetek od reszty (raty w wersji minimum lepsze o tyle, że od razu widać ile dopłacimy do interesu przy składaniu wniosku). Nie można też od razu wskazać rachunku karty przy przelewie pay-by-link. Więc obie rzeczy na minus.

W Moim ING do dyspozycji użytkowników oddano też skrzynkę odbiorczą, która pozwala na obustronną komunikację z bankiem (a więc nie służy tylko do spamowania nas przez bank, jak w BZ WBK czy mBanku). Możemy tutaj wysyłać zapytania o produkty banku czy chociażby zgłaszać sugestie zmian. Niestety, ING nie oferuje nadal czatu, rozmów głosowych czy wideo z konsultantami w celu zgłaszania dyspozycji czy wnioskowania o nowe produkty. Tu nadal zostaje nam telefon lub wizyta w oddziale.

Sporą wadą jest natomiast aplikacja mobilna. Dlaczego? Bo jest to tak naprawdę strona internetowa opakowana w program i oferująca powiadomienia push (tu pochwała za wysyłanie ich w czasie rzeczywistym i przydatnymi informacjami o rodzaju transakcji czy kwocie bezpośrednio w notyfikacji), szybsze logowanie się PINem i opcją wyświetlania stanu konta przez zalogowaniem

A to oznacza, że po pierwsze jest wyraźnie wolniejsza od aplikacji natywnych i jeszcze długo będzie, zwłaszcza na starszych czy tańszych smartfonach i tabletach. Ponadto bardzo odstaje od każdego systemu operacyjnego interfejsem i zachowaniami i wyglądem kontrolek (pasek boczny jest po prawej, zamiast po lewej; nie da się go wysunąć przesunięciem palca od brzegu ekranu, a nawigacja bywa nieprzewidywalna i często można utknąć na jakimś ekranie).

Dodatkową wadą jest istotny brak w ofercie – ING w ogóle nie oferuje możliwości uzyskania bezprowizyjnych wypłat ze wszystkich bankomatów w naszym kraju. Czego byśmy nie zrobili, za wypłaty z bankomatów innych niż ING i Planet Cash za każdym razem zapłacimy prowizję. Nie możemy nawet co miesiąc płacić 5 czy 10 zł „ryczałtu”, jak w innych bankach.