OS X 10.8 Mountain Lion – recenzja

Apple niedawno udostępniło w końcu finalne wydanie systemu OS X w wersji 10.8 Mountain Lion w sklepie Mac App Store. Jest to kolejny krok zbliżający system dla komputerów Mac do iOS. Wśród zapowiedzianych zmian znajdziemy między innymi wyodrębnienie aplikacji Notatki oraz przypomnienia (do tej pory ich funkcje były wbudowane odpowiednio w Maila i iCal), pojawienie się usługi Game Center i systemowych powiadomień czy zastąpienie iChata aplikacją Wiadomości, obsługującej także protokół iMessage. Jak to wszystko wygląda w praktyce?

 

Zacznę od moim zdaniem największej i jednocześnie najbardziej przydatnej nowinki, czyli systemu powiadomień. Posiadacze urządzeń z iOS nie powinni mieć z nim najmniejszego problemu, ponieważ jest prawie wierną kopią tego, który się pojawił w piątym wydaniu mobilnego systemu operacyjnego Apple’a. „Prawie” dlatego, że dostęp do listy powiadomień uzyskujemy nie poprzez przesunięcie palcem z góry ekranu, a „wsunięcie” dwóch palców z prawej strony touchpada (zaczynając na obudowie MacBooka, a kończąc na środku touchpada) lub kliknięcie ikonki w prawym górnym rogu ekranu. Pierwsza opcja jest całkiem wygodna i sprawdza się nieźle. Gorzej, jeśli użytkownik posiada komputer stacjonarny, a nie laptopa. Dlaczego? Bo musi albo sięgać kursorem myszki do górnego rogu ekranu, co już takie szybkie nie jest, albo korzystać z Magic Trackpada. To drugie może jednak nie być zbyt wygodne, gdyż zewnętrzny „gładzik” ma bardzo cienki brzeg, więc trudniej może być „wjechać” na niego.  Drugą różnicą jest to, że zamiast belek pojawiających na środku górnej części ekranu, mamy dymki w prawym górnym rogu (tam, gdzie domyślnie pokazuje je Growl) i opcjonalnie mogą one zawierać przyciski (np. w wypadku zaproszenia do znajomych w Game Center – odrzuć lub akceptuj) zastępując tym samym okna z komunikatami. 

Samo centrum powiadomień działa całkiem dobrze, choć cięgle stosunkowo mało aplikacji z niego korzysta, a wbudowana integracja Growla z nim jest średnia (wszystkie powiadomienia pokazywane są pod belką Growla, zamiast aplikacji, z których pochodzą). Pozwala ono również na publikowania postów na Facebooku  i Twitterze. Apple dodało też coś w rodzaju opcji Nie przeszkadzać z iOS 6. Niestety, w OS X nie pozwala na jakąkolwiek konfigurację i jedyne co pozwala zrobić, to całkowicie wyłączyć powiadomienia w formie alertów i banerów (przydatne, np. podczas prezentacji). Sama integracja z portalami społecznościowymi nie ograniczy się jednak do opcji publikowania na nich postów – OS X będzie mógł także wyświetlać powiadomienia z obu, a także synchronizować kontakty z Facebookiem (nie wiem dlaczego z kalendarzem już nie, skoro iOS 6 taką funkcję będzie oferować).

 

Kolejną względnie przydatną funkcją jest moim zdaniem aplikacja Wiadomości (następca iChata). Dzięki niej, użytkownicy komputerów Mac mogą w końcu przesyłać wiadomości posiadaczom urządzeń z iOS przy pomocy iMessage. Dodatkowo, nadal można komunikować się przy pomocy Jabbera, a więc Facebook Chata czy Google Talk. Nie wiem tylko, w jakim celu Apple pozostawiło stare okno z listą kontaktów, skoro rozmowa i tak odbywa się w nowym interfejsie aplikacji, gdzie bez problemu można wybrać znajomych z dowolnej usługi. Program nadal nie jest też zintegrowany z FaceTime (przycisk z kamerą uruchamia po prostu aplikację FaceTime i rozpoczyna wybieranie danego kontaktu).

 

Oprócz tego, w OS X Mountain Lion pojawiły się również aplikacje Przypomnienia oraz Notatki (ich funkcje nie są już wbudowane w Maila) znane z iOS i posiadające takie same możliwości, co oryginały (czyli dosyć skromne). Oczywiście obie synchronizują się przez iCloud (odpowiednie opcje są również przy ustawieniach konta Exchange, ale takiego nie posiadam, więc nie mogę się wypowiedzieć jak działają). Przeniesiona z mobilnych urządzeń została również usługa Game Center. Niestety (w mojej opinii), wspomniane programy podążają tą samą ścieżką, co iCal i Książka adresowa w Lionie, czyli korzystają z niestandardowego dla OS X interfejsu (choć przynajmniej nie wygląda on w ich wypadku tak tragicznie, jak w iCalu).

 

Zmian doczekała się też przeglądarka Safari. Najbardziej widoczną jest scalenie pola adresu z polem wyszukiwania na wzór Chrome’a. Natomiast z prawej strony nowopowstałego w wyniku tej operacji pola, na stałe umieszczony przycisk przycisk uruchamiający funkcję Reader, który podświetla się na niebiesko gdy z można z niej skorzystać. Oprócz tego, pojawia się tutaj kolejna nowość z OS X Mountain Lion – przycisk udostępniania (każdy deweloper może go dodać do swojej aplikacji), dzięki któremu możemy, np. opublikować stronę w Twitterze (podobnie jak iOS, OS X 10.8 również jest zintegrowany z tym serwisem) czy przesłać link do niej znajomemu przez aplikację Wiadomości. Przeglądarka Safari zyskała też możliwość synchronizacji otwartych kart ze swoją mobilną wersją (dostęp do witryn z niej uzyskuje się poprzez naciśnięcie przycisku z ikoną chmurki) na wzór Chrome’a czy Firefoksa na Androidzie, przechowywania stron z Listy czytelnia na dysku (w celu ich odczytu bez połączenia z internetem) oraz nowy widok Tabview, w którym można łatwo przełączać się pomiędzy stronami otwartymi w aplikacji.

 

Poza tym, w OS X 10.8 Developer Preview wprowadzono szereg drobniejszych modyfikacji, jak np. ujednolicenie nazw z iOS (iCal nazywa się teraz Kalendarz, Książka adresowa to Kontakty, itd.), zmniejszenie ikonek w Launchpadzie i dodanie w nim pola wyszukiwania, możliwość połączenia (oprócz wspomnianego już Twittera i Facebooka) z Flickr, Vimeo i kilkoma chińskimi usługami. Widać również powolne przechodzenie na model dystrybucji aplikacji znany z iOS – w OS X 10.8 domyślnie będzie można instalować aplikacje z Mac App Store oraz spoza niego, ale tylko jeśli deweloper podpisał je cyfrowo certyfikatem od Apple. Bez problemu da się jednak powrócić do dawnego modelu przestawiając opcję w Preferencjach systemowych. Sama aplikacja sklepu MAS również doczekała się drobnych poprawek – obsługuje tryb pełnoekranowy, w końcu nie wymaga podawania hasła przy aktualizacji zainstalowanego oprogramowania i posiada nieco zmieniony układ przycisków na górnej belce. Oprócz tego, już na poziomie instalatora systemu zostaniemy poproszeni o zalogowanie się do iCloud – nadal jednak nie jest to taki poziom integracji, jak w wypadku usług Microsoftu i Windows 8 (gdzie to samo konto służy do logowania się w usłudze i w systemie).

 

Oprócz tego, dodano możliwość dyktowania tekstu w dowolnym polu tekstowym. Wystarczy umieścić w nim kursor i nacisnąć ustawioną w Preferencjach systemowych kombinację klawiszy (domyślnie dwa razy Fn).  Niestety, podobnie jak w iOS, funkcja ta nie obsługuje naszego języka, więc przyda się tylko przy pisaniu maili do znajomych z zagranicy lub postów na anglojęzycznych forach. Pojawiło się też API do zapisu i odczytu dokumentów w usłudze iCloud. W tej chwili wykorzystują je między innymi TextEdit, Podgląd i składowe iWorka oraz aplikacje firm trzecich, np. iA Writer czy Pixelmator. Z iCloud zintegrowany został również Mail, który synchronizuje z nim informacje o kontaktach dodanych do listy VIP.

 

Ucieszą się także ci, którzy narzekali na brak możliwości odhaczenia na stałe opcji otwierającej ponownie aplikacje, które były uruchomione w momencie wyłączania komputera – w Mountain Lionie domyślnie nie jest ona już zaznaczona. Uporządkowany został też interfejs programu Podgląd. Nadal brakuje mi jednak możliwości zaznaczenia, aby wybrane programy domyślnie były uruchamiane w trybie pełnoekranowym. Zmiany nie objęły również Mission Control, na które wiele osób narzekało po premierze Liona.

Podsumowując, generalnie większość zmian w nowym systemie Apple’a jest mile widziana. Mimo to, jest ich w mojej opinii za mało i są zbyt mało znaczące, aby był sens tworzenia z tego nowego systemu (zwłaszcza, że sporo rzeczy z Liona nadal nie zostało poprawionych czy usprawnionych). To nadaje się bardziej na pakiet dodatków do Liona czy numerek 10.7 i pół, a nie całkiem nowe wydanie systemu. Tyle dobrze, że Apple obniżyło cenę do 17,99 € (około 75 zł).