Moje trzy grosze na temat App.net

Gdy Twitter wprowadzał nowe zasady korzystania ze swojego API, wielu bardziej zaawansowanych użytkowników protestowało ograniczaniu możliwości tworzenia nieoficjalnych klientów tego portalu. Kilku z nich postanowiło zrobić coś więcej w tej kwestii. Tak właśnie zrodził się pomysł stworzenia płatnej, utrzymywanej w pełni przez użytkowników sieci społecznościowej. Dzięki takiemu modelowi działania, to użytkownicy są klientami i to na ich zadowoleniu twórcom zależy najbardziej, a nie reklamodawców.

Nazywa się ona App.net (w skrócie ADN) i jest obecna na rynku już od sierpnia 2012 roku. Początkowo koszt subskrypcji był dość wysoki (50 $ rocznie, czyli jakieś 150 zł), ale z czasem twórcy zmniejszyli cenę (do 36 $ ~ 112 zł za rok) oraz dodali możliwość płacenia 5 $ miesięcznie (~ 15 zł). Wtedy pierwszy raz chciałem wypróbować nową sieć. Niestety, firma obsługująca wówczas płatności nie „polubiła” się z moją kartą. Dopiero niedawno, gdy w końcu pojawiła się opcja płacenia przez PayPala, udało mi się założyć konto.

adn01 adn02

Jak więc sprawuje się nowy portal społecznościowy? Niewątpliwie, dzięki małej (w porównaniu do Twittera) ilości użytkowników, mamy do czynienia z treścią w wyższej jakości. Mniej także spamerów, oraz zapewne z konieczności płacenia także trolli. Możliwości komunikacji są natomiast stosunkowo zbliżone do tych z Twittera i ciągle są rozbudowywane. Ostatnio pojawiło się przykładowo API do przechowywania plików (dowolnych, nie tylko obrazków), w ramach którego użytkownik dostaje 10 GB miejsca na nie. Poza już dostępną możliwością dołączania ich do wpisów, autorzy zapowiedzieli także podobną opcję dla prywatnych wiadomości. Niestety obecnie brakuje jeszcze możliwości zarządzania zgromadzonymi plikami (np. w celu usunięcia starszych z nich, gdy miejsce się kończy).

adn03 adn04

Ale w wypadku App.net mniej liczy się byciem klonem Twittera, a większym podejście do deweloperów. Twórcy stworzyli między innymi specjalny program dla deweloperów, w którym sami wypłacają im część pieniędzy zebranych od użytkowników (między innymi dzięki temu, Netbot dla iOS od twórców Tweetbota jest obecnie darmowy). Tego typu inicjatywy bardzo szybko przyniosły efekty w postaci dosyć szybko zwiększającej się liczby klientów ADN. Przyczyniły się także do tego, że obecnie powstaje więcej ciekawych, ładnych i funkcjonalnych klientów ADN, niż aplikacji do obsługi Twittera. W wielu przypadkach są one o wiele lepsze od podobnych programów związanych z Twitterem, a czasem ogóle nie mają sobie równych na danej platformie (jak np. Robin dla Androida). Twórcy App.net utrzymują też na swoich stronach katalog wszystkich usług i programów wykorzystujących ich API. Poza listą oprogramowania można znaleźć tam także jego ceny, zrzuty ekranu czy krótki opis.

2013-02-03T15-36-11_0 Screenshot_2013-02-03-15-30-54

Wspomniane API jest w wielu miejscach znacznie bardziej rozbudowane niż to od Twittera – pozwala np. na bezproblemową synchronizację miejsca, w którym skończyliśmy czytanie wpisów pomiędzy wszystkimi aplikacjami, włącznie z oficjalnym, dostępnym poprzez przeglądarkę (alpha.app.net) o czym w Twitterze można zapomnieć.

Ja osobiście szczerze kibicuję App.net i zachęcam do wykupienia subskrypcji. Prawdopodobnie jej cena będzie nadal spadać wraz ze wzrostem liczby użytkowników, a tym samym dajemy też do zrozumienia Twitterowi, co sądzimy o jego nowej polityce. Ja wolę być jednak klientem, a nie towarem na sprzedaż, z którego zdaniem nikt się nie liczy (i nawet nie jest łaskaw przynajmniej dopasować treści reklam do położenia geograficznego, o zainteresowaniach nie wspominając …).

Jeśli natomiast już posiadacie konto w serwisie, to zapraszam do śledzenia mojego profilu 🙂