Otwarte testy SugarSync 2.0 rozpoczęte

Na moim blogu opisałem już wiele usług służących do synchronizacji plików z chmurą, teraz przyszedł czas na dodanie do tej listy kolejnej z nich, czyli SugarSync. Jej twórcy rozpoczęli ostatnie otwarte testy wersji 2.0 swoich klientów oraz webowego interfejsu. Wszystkie zmiany w drugim wydaniu mają na celu uproszczenie obsługi, która dla mniej doświadczonych użytkownikach mogła być nieco trudno ze względu na sporą liczbę dostępnych wcześniej opcji.

 

Zacznijmy od strony internetowej usługi. Została ona całkowicie przeprojektowana i ma teraz podobny układ, co aplikacje klienckie – składa się więc z trzech podstawowych zakładek (chmura, udostępnianie oraz aktywność), które przenoszą użytkownika do poszczególnych części serwisu. Oprócz tego, za każdym razem, gdy zaznaczymy pliki lub foldery, u góry ekranu pojawi się pasek narzędzi z poleceniami (np. usuń, przenieś, itd.). Webowa wersja wykorzystuje również najnowsze technologie (HTML5 i CSS3), dzięki którym można między innymi przesyłać pliki po prostu je przeciągając do okna przeglądarki bez konieczności instalacji jakichkolwiek dodatków.

  

Przejdźmy teraz do aplikacji klienckich. Jak wspomniałem w poprzednim akapicie, znajdziemy w nich te same trzy zakładki, co na stronie internetowej. Różnica polega jednak na tym, jakie opcje udostępniają – pierwsza z nich (chmura) pozwala wybrać foldery do synchronizacji lub dodać nowe przeciągając je po prostu do pola w górnej części okna. Druga (udostępnianie) ma podobne zastosowanie, tyle że do folderów udostępnianych nam oraz przez nas. Na trzeciej natomiast znajdziemy dokładnie to samo, co w interfejsie webowym, czyli listę ostatnich zmian w naszej chmurze.

Na tym jednak nie koniec nowości – klient daje teraz również dostęp do naszych plików (nie tylko tych, synchronizowanych z daną maszyną) montując nasze miejsce w usłudze jako dysk sieciowy. Jakie są za to wady? Dla mnie podstawową jest oparcie klientów na technologii QT, przez co (zwłaszcza pod Windowsem) ich interfejs wygląda naprawdę kiepsko. Niektórym może się też nie spodobać usunięcie lub zastąpienie niektórych funkcji (np. nie ma już możliwości udostępniania albumu zdjęć, po prostu udostępniamy katalog ze zdjęciami).

 

Skoro już jesteśmy przy interfejsie – ten z mobilnego klienta jest jeszcze gorszy. Dlaczego? Ponieważ nadal używa interfejsu z Androida Gingerbread i na dodatek nieudolnie stara się imitować ten z 4.x (np. poprzez trójkąciki przy przyciskach otwierających menu, ale niestety stare w stylu Gingerbreada), co w mojej opinii wygląda tandetnie. Jak się chce mieć nowe UI, to się z niego korzysta (są w końcu specjalne frameworki pozwalające korzystać z niego w starszych wersjach systemu, patrz klient SkyDrive), a nie je nieudolnie imituje. Poza tym, w programie niewiele się zmieniło.

Aplikacje klienckie w wersji beta można pobrać z tej strony. Po zalogowaniu się na nasze konto z któregokolwiek z nich, webowy interfejs automatycznie przełączy się na nową wersję.