Przegląd wybranych klientów Google Readera dla Androida

Dosyć długo szukałem klienta usługi Google Reader dla systemu Android, który pod względem dostępnych funkcji w miarę pokrywałby się z aplikacją Reeder dla iOS. Na początku było z tym ciężko i musiałem zadowolić się programami o mniejszych możliwościach, ale ostatnio sytuacja na rynku aplikacji Androidowych zaczęła się znacząco poprawiać i w końcu znalazłem program, który oferuje praktycznie wszystko czego mi trzeba, a przy tym całkiem dobrze się prezentuje. Ponieważ przy okazji swoich poszukiwań miałem okazję testować przez dłuższy czas kilka klientów Google Readera, postanowiłem je opisać, aby nieco ułatwić zadanie innym osobom szukającym ciekawych programów tego typu.

  

Zacznę od oficjalnego klienta usługi stworzonego przez firmę Google. Współpracuje on z z systemem w wersji 1.6 lub nowszej i posiada interfejs przystosowany także do tabletów. Jest to niewątpliwie najprostsza tego typu aplikacja dla Androida. Oferuje tylko podstawową funkcjonalność – oznaczanie wpisów gwiazdką, udostępnianie ich zainstalowanym programom poprzez systemowy mechanizm, dodawanie nowych kanałów RSS, automatyczną synchronizację w tle czy zapisywanie artykułów w pamięci urządzenia do odczytywania ich bez konieczności utrzymywania połączenia z internetem. Niestety, brakuje możliwości „wyciągnięcia” treści wpisu i wyświetlenia go bezpośrednio w aplikacji przy pomocy usług takich, jak Readability czy Instapaper, co w dzisiejszych czasach trudno wybaczyć takiej aplikacji. Niewątpliwą zaletą programu jest jednak to, że jest darmowy. Oczywiście, oficjalny klient Google Reader oferuje także widżety – w wypadku Androida starszego niż 3.x jest to jedynie skrót do danej etykiety, konkretnego kanału lub też kategorii (Wszystkie, Oznaczone gwiazdką czy też udostępnione przez nas samych). W Honeycombie i nowszych dochodzi jeszcze lista najnowszych wpisów w formie tabelki oraz stosu kart.

  

Kolejny na liście jest program Feedly, także darmowy. Lista kompatybilnych wersji Androida jest już jednak krótsza, gdyż aplikacja „lubi się” jedynie z systemem w wersji 2.2 lub nowszej. Program nie jest jednak pełnowymiarowym klientem Google Readera, ponieważ traktuje go przede wszystkim jako źródło wpisów. Inaczej nazywane są też pewne rzeczy, np. oznaczenie gwiazdką w Feedly odbywa się poprzez dodanie wpisu do listy artykułów do przeczytania w późniejszym czasie. Feedly oferuje też zestaw newsów z listy kanałów zarządzanych przez twórców programu, który widnieje jako osobna kategoria o nazwie Essentials. Jest ona dodatkowo podzielona na sekcje, jak Technologia, Gry, itd. Każdy powinien więc znaleźć coś dla siebie. Feedly oferuje też możliwość „wyciągnięcia” treści artykułu, ale niestety w celu skorzystania z tej opcji trzeba najpierw wczytać stronę WWW wewnątrz aplikacji. Wywołanie jej na treści pobranej z kanału RSS spowoduje przetworzenie jej zamiast pełnego tekstu ze strony. Oprócz tego, program oferuje bezpośrednią integrację z usługami Pocket, Instapaper, Tumblr oraz Bit.ly (nadal obsługuje również systemowy mechanizm udostępniania) i widżet (w obecnie dostępnej wersji nie jest dostępny pod ICSem). Niestety, twórcy do tej pory nie są w stanie udostępnić zapowiadanej już od dłuższego aktualizacji swojego programu (ma przynieść między innymi odświeżony interfejs oraz lepszą współpracę z ICSem) i ciągle przekładają kolejne daty premiery.

  

Następny w kolejce jest program EasyRSS. Podobnie jak Feedly jest on darmowy i kompatybilny z Androidem 2.0 wzwyż, jednak w przeciwieństwie do wspomnianej aplikacji, EasyRSS jest już przede wszystkim klientem Google Readera. Program intensywnie wykorzystuje gesty swipe left lub right (czyli przesuwanie palcem w lewo lub prawo). Na głównym ekranie służą do przełączania się między listami kategorii z elementami nieprzeczytanymi, oznaczonymi gwiazdką lub wszystkimi. Z kolei na pozostałych, poprzez przesunięcie palcem w prawo można zawsze powrócić do poprzedniego widoku. EasyRSS oczywiście wspiera systemowy mechanizm udostępniania, posiada też tak zwany mobilizer, czy mechanizm „wyciągania” pełnej treści artykułów ze stron internetowych. Tutaj już funkcjonuje on tak, jak powinien i nie musimy wcześniej wczytywać całej witryny aby funkcja ta działała poprawnie. Niestety, ustawienia dotyczące automatycznej synchronizacji są stosunkowo ubogie i ograniczają się zasadniczo do: synchronizuj automatycznie, synchronizuj automatycznie tylko przez Wi-Fi i nie synchronizuj. Można jeszcze wybrać czy chcemy aby obrazki także były pobierane w czasie synchronizacji, czy powinny być załadowane dopiero po otworzeniu wpisu. Nie da się, np. ustawić aby aplikacja automatycznie ściągała z sieci nowe artykuły zaraz po uruchomieniu, co jest dosyć irytujące. Brakuje również choćby najprostszego widżetu. EasyRSS jest jednak ciągle rozwijany (ostatnia aktualizacja w momencie pisania tego wpisu miała miejsce 4. czerwca 2012 roku) , więc jest szansa na w miarę szybkie uzupełnienie wymienionych mankamentów.

  

I tak dotarliśmy do pierwszej aplikacji z płatną edycją (kosztuje jakieś 5 zł, usuwa reklamy oraz oferuje kilka dodatkowych opcji), czyli programu D7 Google Reader. Jego interfejs w korzysta już ze skórki Holo z ICSa, pozostając jednak kompatybilnym z Androidem w wersjach 2.1 i wyżej (choć poniżej wersji 4.0 już nie prezentuje się tak ładnie ze względu na niedopasowane kolory podświetlenia i inne tego typu detale). Aplikacja posiada większość funkcji znanych z EasyRSS czy oficjalnego klienta Google Readera. Rozbudowana została obsługa tzw. mobilizera – zamiast jednego, własnego, program oferuje użytkownikowi wybór pomiędzy usługami specjalizującymi się w oczyszczaniu artykułów z reklam – Instapaper, Readability oraz Google’em. W ustawieniach jest opcja pozwalająca wybrać domyślny, jednak w razie gdyby nie radził sobie ze swoim zadaniem, zawsze można ręcznie przełączyć się na inny na ekranie z treścią wpisu (odpowiednie polecenia znajdują się w menu ukrytym pod ikonką trzech kropek). Program oferuje również bezpośrednią integrację z usługami Pocket i Readability czy obsługę akcji wywoływanych przesunięciem palcem w lewo lub prawo po wybranym elemencie listy artykułów. Można także ustawić domyślny ekran otwierany po uruchomieniu programu, czego w poprzednikach (z wyłączeniem Feedly) brakowało, choć tutaj opcja ta dostępna jest jedynie w wersji płatnej. Niestety, aplikacja nie oferuje funkcji automatycznej synchronizacji jako takiej (robi tylko, gdy korzystamy z widżetu lub powiadomień, ale w tym wypadku i tak brakuje możliwości interwału czasowego). Widżet także jest dosyć skromny i pokazuje jedynie ilość nowych wpisów zajmując jednocześnie obszar o rozmiarze 2×2 (sic!).

  

Przyszedł czas na aplikację, z której korzystam obecnie – Reader HD. Podobnie jak wyżej opisywany program, Reader HD posiada wersję darmową oraz płatną, kosztującą 6,50 zł. Różnią się one tak naprawdę tylko wyświetlaniem reklam. Moim zdaniem jest to najlepszy klient Google Readera ze wszystkich tu opisanych i naprawdę warto wydać te 6,5 zł. Niestety, na chwilę obecną program działa jedynie na urządzeniach z systemem Android w wersji 4.0, co skutecznie ogranicza grono przyszłych użytkowników. Reader HD oferuje pełną synchronizację z Google Readerem, „wyciąganie” pełnych tekstów artykułów ze stron przy pomocy Readability, Instapaper lub własnego algorytmu. Aplikacja daje też użytkownikowi możliwość wyboru przycisków widocznych na dolnym pasku narzędzi czy przypisania dwóch akcji (np. oznaczenia gwiazdką i udostępniania) odpowiednio do lewej i prawej strony elementu na liście artykułów. Można ustawić rozmiar czcionki, odstępy pomiędzy liniami tekstu i inne tego typu detale. Oprócz tego, jeśli nie odpowiada nam widok listy, możemy wybrać układ „magazynu”,  którym wpisy z subskrybowanych kanałów są wyświetlane jako prostokąty z fragmentem tekstu i (w razie możliwości) zdjęciem. Bez problemu można wybrać również, czy chcemy korzystać z jasnej czy ciemnej wersji tematu Holo. Oczywiście nie zabrakło także widżetów. Podobnie, jak oficjalny klient Google Readera, aplikacja oferuje zwykłą listę elementów z wybranej kategorii lub karty. W tym drugim wypadku różnica polega jedynie na tym, że oprócz tekstu, karty zawierają także grafiki.  Nie sposób nie wspomnieć także o tym, że Reader HD jest programem uniwersalnym i posiada interfejs przystosowany do dużych ekranów tabletów, czym z wymienionych powyżej aplikacji pochwalić się może jedynie oprogramowanie firmy Google. Tak naprawdę jedynymi brakami jakich się dopatrzyłem, jest brak możliwości miany domyślnego ekranu pokazywanego po uruchomieniu programu czy przełączania się między artykułami (odbywa się to poprzez przesunięcie palcem w lewo lub prawo, przez co często zdarza mi się niechcący przeskoczyć do innego wpisu).

Aktualizacja: Po publikacji tego tekstu wydany został chyba najlepszy czytnik newsów dla Androida o nazwie Press. Wpisy na jego temat znajdziecie tutaj.