Google umożliwia edycję dokumentów Office’a bez konwersji, ale …

Podczas konferencji Google I/O zapowiedziano udostępnienie możliwości bezpośredniej edycji plików Office’a bez konieczności konwersji ich do formatu Google Docs. Dotyczyć to ma zarówno przeglądarkowych wersji aplikacji biurowych firmy z Mountain View jak i mobilnych. Udało się to osiągnąć dzięki zintegrowaniu z usługą Docs technologii z zakupionego przez Google pakietu QuickOffice. Jak rozwiązanie to sprawdza się w praktyce?

Zrzut ekranu 2014-07-01 o 13.49.45 Zrzut ekranu 2014-07-01 o 13.49.54

O aplikacjach mobilnych trudno mi coś powiedzieć, bo poza programem Slides dla Androida nie dotarła do mnie jeszcze żadna aktualizacja (nowe wersje programów dla iOS mają się pojawić w ciągu kilku tygodni). Natomiast edycja przeglądarkowa wypada słabo. Tak naprawdę jest to dodatek do Chrome’a (co widać URLu w pasku adresu), a nie funkcja wbudowana w samą usługę. Na dodatek rozszerzenie to ma dosyć skromne możliwości – brakuje chociażby edycji tabel czy wstawiania obrazków, o wykresach nie wspominając. Słabo też radzi sobie z bardziej złożonymi dokumentami – zazwyczaj ich nie wczytuje i wyświetla komunikat o ich rzekomym uszkodzeniu.

Przez to możliwość otwierania plików Office’a bez konwersji tak naprawdę nadaje się jedynie do drobnych poprawek i niczego więcej (o ile w ogóle uda się otworzyć taki dokument). W pozostałych sytuacjach (czyli zdecydowanej większości) nadal trzeba będzie poddawać pliki konwersji do Google’owego formatu, czyli tak jakby wspomniany dodatek nie istniał. Moim zdaniem firma z Mountain View nieco pośpieszyła się z jego udostępnianiem i powinna jednak poświęcić jeszcze trochę czasu na jego dopracowanie.

Miejmy nadzieję, że nowe wersje programów Docs oraz Sheets dla Androida oraz iOS będą się sprawowały lepiej niż dodatek do Chrome (jeśli mimo wszystko chcecie go wypróbować, to można go pobierać z tej strony).