Paczkomaty InPostu i świąteczny szczyt zakupowy

Dziś są mikołajki. Jak nietrudno więc przewidzieć, przynajmniej tydzień wcześniej rozpoczyna się pierwszy świąteczny szczyt zakupowy (drugi ma miejsce przed gwiazdką). Ja niestety o tym zapomniałem (w mojej rodzinie dorośli nie dają sobie prezentów na mikołajki, a sam dzieci nie mam) i do przesłania paczki wybrałem jak zwykle Paczkomaty InPostu. O ile jednak w normalnym okresie działają często lepiej niż Poczta czy kurierzy, tak teraz było zupełnie inaczej. Więcej →

Zaczynanie ze wszystkim w USA może być kosztownym błędem

Zapewne nie raz byliście poirytowani, że jakiś program lub ciekawa opcja w systemie / usłudze jest dostępna tylko dla mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Takie postępowanie to norma wśród tamtejszych firm – robią tak Apple, Google, Microsoft i wielu innych. Czasem jednak takie bezmyślne zaczynanie ze wszystkim w USA może być sporym błędem. Dwóch w miarę świeżych przykładów dostarczają nam Google i Microsoft. Więcej →

Moje trzy grosze na temat piracenia filmów i seriali w Polsce

Zwiększenie oferty treści dostępnych w kanale VOD, zmiana modelu „okienek licencyjnych”, elastyczniejsza oferta i lepsza jakość prezentowanych treści – to dziś jedyny sposób, aby przekonać internautów do tego, że legalne treści są warte każdej zapłaconej za nie złotówki.

Źródło: Gazeta Prawna

Dokładnie, przeciętny internauta nie będzie wnikał w kwestie okienek, licencji, itd. Jak zobaczy, że nie ma jego filmu czy serialu w legalnych źródłach, to zwyczajnie pójdzie do kinomaniaków, torrentów, etc. i obejrzy i tak. Jedynie twórcy i dystrybutor na tym nie zarobią.

O ile na zachodzie towarzystwo filmowe zauważyło, że klient zaczął stawiać swoje wymagania (chce oglądać to co chce, kiedy chce, gdzie chce i na czym chce) w związku z czym rozwijają usługi typu Netflix czy Hulu (jedynie kablówki im chcą utrudniać życie, bo coraz więcej osób korzystających ze streamingu rezygnuje z ich usług) gdzie za opłatą można bez ograniczeń oglądać filmy i seriale. Więcej →

Dlaczego ludzie nie lubią Origina?

Nie wielu forach internetowych czy też w komentarzach pod artykułami można znaleźć sporo negatywnych opinii na temat cyfrowego sklepu z grami prowadzonego przez Electronic Arts. Do tej pory nie specjalnie wiedziałem dlaczego tak jest, bo ja sam większych problemów z nim nie miałem. Jednak przy okazji paczki Humble Bundle z grami EA w końcu miałem okazję się przekonać co jest nie tak z tą usługą. Więcej →

Karty znane z Google Now nie są do wszystkiego

Ostatnio wśród aplikacji dla Androida, które wykorzystują motyw Holo można zauważyć trend wykorzystywania interfejsu bazującego na kartach znanych z Google Now. Zresztą samo Google zaczyna stosować go w coraz większej ilości swojego oprogramowania. Martwi mnie tylko to, że programiści zaczynają stosować karty tam, gdzie moim zdaniem nie powinni. Więcej →

Problem z niedoborem aplikacji dla Windows Phone

Spora część z Was zapewne wie, że mobilny system operacyjny od Microsoftu ma spory problem z niedoborem bardziej znanych aplikacji. Ostatnio dołączył do niego też „duży” Windows wraz ze swoim Windows Store. Wśród nieobecnych w Windows Phone Store najczęściej wymienia się Instagram, ale brakuje także oficjalnych klientów usług takich jak Dropbox, Pocket, Readability, itd. Do niektórych z nich dostępne są co prawda nieoficjalne aplikacje, ale jakością nie grzeszą (z paroma wyjątkami). Jaki pomysł ma Microsoft na naprawianie tej sytuacji? Więcej →

Dlaczego tablety z Androidem nie mogą nawiązać walki z iPadem

Dzisiaj natchnęło mnie do napisania wpisu, w którym opiszę dlaczego (w mojej opinii) tablety z Androidem (3.x lub nowszym) nie mogą nawiązać prawdziwej walki z iPadem. Moim zdaniem jest to spowodowane błędnym podejściem producentów tych urządzeń. Android na telefonach zawdzięcza swoją popularność w dużej części różnorodności – prawie każdy może sobie pozwolić na smartfona z nim, gdyż producenci oferują odpowiednie modele w praktycznie każdym segmencie cenowym. Więcej (PDAclub.pl)

Czy Windows Phone 7 jest skazany na porażkę?

I tak i nie. System sam w sobie nie jest zły, a interfejs jest kwestią gustu (ja uważam, że nie jest taki brzydki). Problemem jest co innego. W wypadku Windows Phone 7 Microsoft powtarza swoje błędy z czasów Visty. Najpierw stawia sobie nazbyt wysokie wymagania, po kilku latach marnych postępów decyduje się na diametralną zmianę kierunku prac. Ponieważ minęło już kilka lat, a rynek nie zaczeka, postanawiają wypuścić niedokończony produkt. Windows Phone 7 pod względem funkcjonalności jest na podobnym poziomie jak iPhone w 2007 roku, czyli nie ma mutlitaskingu, kopiuj-wklej, itp. Zasadniczą różnicą jest jedynie możliwość instalowania aplikacji firm trzecich. Więcej →