RECENZJA: Office for Mac 2016

Nareszcie, długo oczekiwane (od premiery poprzedniego wydania minęło ponad 4,5 roku) odświeżenie pakietu Office dla komputerów Mac zostało udostępnione w wersji finalnej. Wprowadza ono zmiany, których użytkownicy domagali się od dawna, czyli dopasowanie interfejsu do systemu OS X przy jednoczesnym zachowaniu spójności z wersją dla Windows, lepszą wydajność oraz uzupełnenie braków względem okienkowej edycji.

Zrzut ekranu 2015-07-11 o 18.41.34 Zrzut ekranu 2015-07-11 o 18.30.23

Zacznijmy od interfejsu. W wersji 2016 nie odstaje on już tak wyraźnie od reszty systemu jak wcześniej. Programiści Microsoftu starali się dopasować do stylistyki stosowanej przez Apple oraz innych deweloperów, pozbywając się przy tym różnego rodzaju zaszłości ze starych wersji (nie natkniemy się już na elementy wykorzystujące przestarzały framework Carbon). Postawili także na większą unifikację z wersją dla Windows, dzięki czemu nie mamy już udziwnień znanych z wydania 2011 w postaci, np. zlikwidowania wstążki „Wstawianie” i rozrzucenia poleceń na niej się znajdujących w kilkunastu różnych miejscach czy innych skrótów klawiszowych.

Zrzut ekranu 2015-07-11 o 18.33.00 Zrzut ekranu 2015-07-11 o 18.33.14

Aplikacje składowe pakietu oferują dwa motywy. Pierwszy z nich to klasyczny, który najlepiej się komponuje z systemem OS X oraz aplikacjami innych programistów przestrzegających wytycznych Apple i był dostępny już od pierwszej bety. Jeśli jednak ktoś preferuje nieco więcej kolorów i większą spójność z mobilnymi edycjami może wybrać motyw kolorowy, który zmienia barwę górnej belki okna na kolor powiązany z aplikacją (niebieski dla Worda, zielony dla Excela, itd.). Niestety, zmiana motywu dotyczy wszystkich programów, nie możemy przykładowo ustawić kolorowego stylu w Outlooku, a klasycznego w Wordzie.

officecomparison

Mój jedyny zarzut do odświeżonej wstążki to brak odnośników do okien zawierających bardziej zaawansowane opcje związane z daną sekcją (np. czcionką, akapitami, etc.). W wersji dla Windows są one obecne pod postacią małych ikonek umieszczonych w prawym dolnym rogu sekcji. W wydaniu dla OS X trzeba ich niestety szukać w menu, co niepotrzebnie wydłuża moim zdaniem cały proces o przynajmniej jedno kliknięcie (otwarcie menu).

Zrzut ekranu 2015-07-11 o 18.44.18 Zrzut ekranu 2015-07-11 o 18.42.54

Prócz interfejsu poprawiono również integrację z chmurą – teraz po uruchomieniu samych aplikacji (nie poprzez otwarcie dokumentu) pokazuje się ekran pozwalający otworzyć ostatnio edytowane pliki (przechowywane lokalnie lub w OneDrive). Z kolei przy zapisie o wiele łatwiej i przyjemniej jest zapisywać dokumenty w chmurze Microsoftu. Nadal jednak nie ma śladu po integracji z innymi usługami (np. Dropboksem), które są już obecne chociażby w mobilnych wersjach. Lepsza ma być też wydajność, co mogę potwierdzić – PowerPoint 2016 na moim nieco leciwym MacBooku Pro 13″ z 2010 roku działa całkiem płynnie, podczas gdy wersja 2011 działa dosyć ociężale.

Zrzut ekranu 2015-07-11 o 18.58.59 Zrzut ekranu 2015-07-11 o 18.59.57

Uporządkowano także pliki wykorzystywane przez pakiet. Nie są one już rozrzucone w kilku różnych miejscach, zaś w katalogu z aplikacjami znajdziemy już tylko pakiety aplikacji składowych. Nie ma całej masy podprogramów znanych wersji 2011. Niestety, ceną za to jest zwiększenie rozmiaru poszczególnych aplikacji ze względu na konieczność dublowania w nich plików z różnymi bibliotekami. Szkoda też, że Microsoft nie zdecydował się przy okazji przepisywania aplikacji stworzyć od razu wersji 64-bitowych. Co prawda przeciętny użytkownik zapewne nie zauważyłby różnicy, ale przede wszystkim programiści mieliby to już z głowy, a przy okazji skorzystałaby na tym garstka osób z bardzo rozbudowanymi arkuszami Excela, którzy chyba jako jedyni taką zmianę by odczuli. Pierwszy duży brak względem wersji okienkowej, który rzuca się w oczy, to nowy system rozszerzeń. Pojawił się on najpierw w wersji dla Windows, potem zaimplementowany został w przeglądarkowych odmianach, a ostatnio dodano go do Worda i Excela dla iPada. Takie dodatki pozwalają chociażby na wstawianie nowych rodzajów wykresów, dodanie do dokumentów map, itp. Niestety, w aplikacjach składowych pakietu dla OS X nie ma po nich śladu, a sam Microsoft milczy na temat terminu ich dodania.

Zrzut ekranu 2015-07-11 o 18.47.58 Zrzut ekranu 2015-07-11 o 18.48.35

Nieco zawiodłem się także na Outlooku – był on w fazie publicznych testów najdłużej ze wszystkich aplikacji, a nadal ma największe zaległości względem swojego odpowiednika dla systemu Windows. Nie obsługuje chociażby synchronizacji danych przez protokół Exchange ActiveSync przez co nie można korzystać z kontaktów i kalendarza usługi Outlook.com czy innych obsługujących tę technologię (opcja Exchange spod plusika działa tylko dla „pełnoprawnych” serwerów Exchange, nie mostków stosowanych w Outlook.com czy Google Apps).

Zrzut ekranu 2015-07-11 o 18.57.56 Zrzut ekranu 2015-07-11 o 18.58.11

O wsparciu dla CalDAV i CardDAV nawet nie wspominam (tego akurat nie posiada także wersja dla Windows), które jest konieczne do synchronizacji odpowiednio kalendarza i kontaktów z darmowymi kontami Google. Brakuje też bardziej zaawansowanych opcji (opóźniania wysyłania, tworzenia grup mailingowych na serwerze). Niezadowoleni będą też ci, którzy liczyli na rozbudowanie możliwości oferowanych przez OneNote’a. Nadal nie można przechowywać notesów lokalnie, bez udziału OneDrive’a czy SharePointa. Obecnie pakiet Office for Mac 2016 dostępny jest jedynie dla subskrybentów Office 365. Wersja pudełkowa ma pojawić się w sprzedaży dopiero we wrześniu. Wspomniana wcześniej konsolidacja wszystkich plików w pakietach aplikacji poszczególnych teoretycznie otwiera drogę do sprzedaży każdej z aplikacji osobno poprzez Mac App Store, ale nie wiadomo czy Microsoft się na to zdecyduje.