Jak Apple Music wypada na tle konkurencji?

Kilka dni temu miała miejsce premiera usługi streamingu muzyki od Apple, które jako jedna z ostanich dużych firm nie miała takiego produktu w ofercie. Obecnie z uługi korzystać na urządzeniach z iOS oraz komputerach PC i Mac. Jesienią do nich dołączyć oficjalna aplikacja dla Androida. W celu zachęcenia użītkowników, obecnie można skorzystać z darmowego okresu testowego trwajacego trzy miesiące. Jak więc wypada produkt Apple na tle konkurencji?

Zrzut ekranu 2015-07-01 o 07.28.52 Zrzut ekranu 2015-07-01 o 07.33.11

Cóż, na pewno wymaga zmiany nawyków. Po przyzwyczajeniu do Spotify, Rdio czy Deezera nieposiadających sklepów z muzyką, w Apple Music na komputerze ( z początku trudno się odnaleźć. Widać tu wyraźny ciężar wynikający z oparcia wszystkiego o iTunes, który już wcześniej był dosyć rozbudowany. Jak to się objawia? Przykładowo przy wyszukiwaniu nowych utworów – żeby ich szukać w Apple Music, trzeba mieć otwartą odpowiednią sekcję programu. W innych wypadkach skończymi z wynikami obejmującymi jednie zawartość naszej biblioteki lub sklepu iTunes (a tu można jedynie kupować muzykę, nie da się jej dodawać do konta w ramach subskrypcji).

Zrzut ekranu 2015-07-03 o 14.58.09 Zrzut ekranu 2015-07-03 o 14.58.17

Kolejnym problemem jest brak spójności. Ten sam obiekt (np. album) może mieć kilka róznych menu kontekstowych w zależności od tego jaki ma rozmiar i na jakim ekranie aktualnie się znajdujemy. Raz w menu jest opcja dodania do biblioteki, innym razem jej nie ma. Generalnie ciężko zrozumieć dostępność tej opcji. Przykładowo na stronie artysty mamy listę jego/jej albumów, część ma opcję dodania do biblioteki, część nie. Żadnego z nich nie ma jeszcze w bibliotece. Ale jeśli otworzyć każdy z tych albumów, to na stronie ze szczegółami i listą utworów opcja dodania do biblioteki będzie już dostępna dla wszystkich.

Podobnie z opcjami otwarcia stron albumu czy wykonawcy. Raz są, innym razem ich nie ma i trudno się połapać od czego to zależy. Przydała by się również informacja, że utworu nie można dodać, ponieważ już jest w naszej bibliotece (obecnie po prostu w menu nie pojawia się opcja dodania, bez informacji z jakiego powodu). Nie mówiąc już o tym, że inne menu otwiera się po kilknięciu na ikonkę trzech kropek, a zupełnie inne po prawokliku. Nie działa mi też opcja tworzenia stacji radiowych na bazie wykonawcy, utworu czy albumu (program chwilę „myśli” i tyle).

Zrzut ekranu 2015-07-03 o 15.20.23

Również system rekomendacji śrendio sobie radzi (choć w moim wypadku to norma we wszystkich serwisach streamingowych). Domyślam się, że usługa Apple może po prostu potrzebować trochę czasu na nauczenie się czegoś na temat mojego gustu muzycznego. Stąd po miesiącu czy dwóch sprawdzę, czy sugestie się poprawiły. Na razie są dosyć odległe od tego co lubię, czyli muzyki z lat 80, początku 90 i soundtracków. O ile albumy z pierwszej i drugiej kategorii się przynajmniej przewiną w sekcji „Dla Ciebie”, o tyle ścieżek muzycznych z filmów czy gier nie było do tej pory w ogóle.

Zrzut ekranu 2015-07-03 o 15.03.16

Jednak gdy już uda nam się zrozumieć obsługę Apple Music, działa ono całkiem nieźle. Można nawet zapisywać w pamięci komputera pojedyncze utwory, a nie tylko albumy czy playlisty jak w konkurencyjnych rozwiązaniach. Co ciekawe, pobierane pliki nie są nigdzie ukryte, trafiają do ustawionego przez nas katalogu z muzyką. Mają rozszerzenie .m4p, co oznacza, że są zabezpieczone DRM od Apple nie odtworzymi ich w aplikacjach innych niz iTunes. Bez problemu można udostępniać innym playlisty w postaci linków, choć niestety nie da się ich wyświetlić w przeglądarce. O śledzeniu tego, czego słuchają nasi znajomi też można zapomnieć.

Zrzut ekranu 2015-07-01 o 07.34.22 Zrzut ekranu 2015-07-03 o 14.58.38

Można za to śledzić artystów w zakładce Connect. Apple jest nawet na tyle miłe, że automatycznie dodaje do obserwowanych wykonawców, których muzykę wrzucamy do naszej biblioteki. Niestety, na razie z tej możliwości kontaktu z fanami korzysta stosunkowo niewielka grupa muzyków, co widać po dwóch rzeczhach. Przede wszystkim sugestie przy każdym otwarciu tego ekranu są praktycznie takie same (i nie jest to wina dopasowania, bo daleko mi do praktycznie wszystkich artystów polecanych tutaj). Poza tym u mnie na kilkudziesięciu znajdujących się w bibliotece, cokolwiek opublikowało jedynie dwoje z nich. Obawiam się, że w tym wypadku skończy się podobnie jak z usługą Ping, która była czymś podobnym i okazała się niewypałem.