Flipboard udostępnił w końcu webową wersję swojego czytnika

Flipboard, w przeciwieństwie od innych czytników wiadomości objął nieco inną drogę – zaczął kilka lat temu od aplikacji mobilnych i dopiero ostatnio w końcu udostępnił wersję przeglądarkową. Co ciekawe, tak długie zwlekanie z tą ostatnią wcale nie było spowodowane czekaniem na dostępność lepszych i wydajniejszych rozwiązań pozwalających odtworzyć interfejs z programów dla iOS, Androida czy Windows 8.x.

Zrzut ekranu 2015-02-11 o 20.17.54 Zrzut ekranu 2015-02-11 o 20.18.03

Przeglądarkowe wydanie składa się ze zwyczajnej siatki  kafelków zawierających zdjęcie z zajawką artykułu, samym podpisem lub listą artykułów z danej sekcji. Nie ma żadnych efektownych animacji przerzucania stron znanych z aplikacji mobilnych. Mimo to, całość prezentuje się całkiem elegancko. Brak animacji najprawdopodobniej wyszedł serwisowi na dobre, ponieważ przez nie mógłby lagować na słabszych, biurowych maszynach. Niestety, animacje to nie jedyna rzecz, której nie przeniesiono z aplikacji mobilnych.

Zrzut ekranu 2015-02-11 o 20.18.18 Zrzut ekranu 2015-02-11 o 20.19.07

Zabrakło także widoku artykułu w wypadku wspieranych portali (po kliknięciu na kafelek po prostu na nowej karcie otwierana jest strona źródłowa). Nie ma też opcji szybkiego zapisania artykułu w Pocket czy Instapaper z poziomu kafelka. Mnie jednak najbardziej irytuje brak możliwości ukrywania niepożądanych źródeł (na Twitterze śledzę nie tylko profile publikujące wiadomości, ale też znajomych, których fotek na Instagramie we Flipboardzie oglądać nie chcę). W tym celu trzeba specjalnie otwierać aplikację mobilną i szukać tam niepożądanego wpisu, żeby zablokować osobę publikującą usłudze.

Mam nadzieję, że to tylko wina wczesnej wersji i szczególnie ten ostatni brak twórcy szybko uzupełnią.

Aby skorzystać z webowej wersji Flipboarda, wystarczy udać się na tę stronę.