Moje trzy grosze na temat piracenia filmów i seriali w Polsce

Zwiększenie oferty treści dostępnych w kanale VOD, zmiana modelu „okienek licencyjnych”, elastyczniejsza oferta i lepsza jakość prezentowanych treści – to dziś jedyny sposób, aby przekonać internautów do tego, że legalne treści są warte każdej zapłaconej za nie złotówki.

Źródło: Gazeta Prawna

Dokładnie, przeciętny internauta nie będzie wnikał w kwestie okienek, licencji, itd. Jak zobaczy, że nie ma jego filmu czy serialu w legalnych źródłach, to zwyczajnie pójdzie do kinomaniaków, torrentów, etc. i obejrzy i tak. Jedynie twórcy i dystrybutor na tym nie zarobią.

O ile na zachodzie towarzystwo filmowe zauważyło, że klient zaczął stawiać swoje wymagania (chce oglądać to co chce, kiedy chce, gdzie chce i na czym chce) w związku z czym rozwijają usługi typu Netflix czy Hulu (jedynie kablówki im chcą utrudniać życie, bo coraz więcej osób korzystających ze streamingu rezygnuje z ich usług) gdzie za opłatą można bez ograniczeń oglądać filmy i seriale.

A u nas? Seriali zagranicznych nie ma w ogóle w naszych VOD nie wymagających abonamentu kablówki czy satelity. Zresztą nawet w tych związanych z kablówkami i satelitami zwykle jest tylko kilka ostatnio emitowanych odcinków, nie wszystkie sezony. Dodatkowo VOD podpięte pod kablówkę zwykle działa tylko na telewizorze – o oglądaniu na komputerze czy tablecie można zapomnieć (owszem, np. NC+ ma aplikację dla tabletów, ale nie ma w niej wszystkiego, do czego dostęp mamy z poziomu dekodera). U niezależnych usług wcale nie jest lepiej – jedynie ipla, tvn i onet oferują mobilne aplikacje.

W dodatku zabezpieczenia bywają tak mocne, że uniemożliwiają nawet oglądanie legalnie nabytych multimediów (ja np. nie mogę korzystać z VOD od Orange bo ich „super” DRM nie współpracuje z żadnym z moich komputerów). Z Netlfiksem czy Hulu ani razu nie miałem jeszcze takich problemów (na naszym podwórku mogę pochwalić za to CDP.pl, z ich zabezpieczeniami też jeszcze nie miałem kłopotów).

Niestety patrząc na tempo rozwoju rodzimego VOD podejrzewam, że prędzej doczekamy się wejścia do nas Netfliksa, Hulu z sensownym katalogiem (czyli nie od razu po wejściu samych usług) czy wprowadzenia do oferty iTunes seriali zagranicznych niż przyzwoitej oferty od rodzimych dostawców. To z kolei wymiotło by z rynku nasze usługi, bo po wejściu tych zachodnich na pewno nasi nie byłyby w stanie wynegocjować lepszych warunków i zmuszeni byliby zwijać swój internetowy interes (lub zmienić go w katalog własnych produkcji).