Magic Mouse

Ostatnio w ręce wpadła mi myszka Magic Mouse od Apple. Przyznam, że początkowo byłem do niej dosyć negatywnie nastawiony (wcześniej miałem okazję pobawić się nią kilka minut). Przede wszystkim przez dosyć nietypowy kształt (a dokładniej niewielką grubość w porównaniu do innych produktów tego typu) jak dla myszki.  Okazuje się jednak, że to akurat kwestia przyzwyczajenia, bo po dłuższym czasie z dziełem Apple już mi to aż tak nie przeszkadzało.

20131027_081754 20131027_081812

Bardzo za to spodobała mi się obsługa gestów wykonywanych palcami na powierzchni dotykowej myszki. Choć dopiero w połączeniu z opisywanym już przeze mnie narzędziem BetterTouchTool. Bez niego możliwości myszki są jednak dosyć skromne. Z tak rozbudowanymi możliwościami konfiguracji można ustawić Magic Mouse wedle naszych potrzeb i mieć szybki dostęp do wielu rzeczy. Jedynie z przytrzymywaniem „emulowanego”  tapnięciem określoną liczby palców przycisku myszy jest problem – takie zdarzenie było u mnie rzadko rozpoznawane. Ale w moim wypadku przeszkadzało to tak naprawdę jedynie w grach (np. w SimCity często korzystam z przytrzymywania środkowego przycisku do zmiany widoku).

 Zrzut ekranu 2013-10-27 o 09.11.01 Zrzut ekranu 2013-10-27 o 09.11.05

Dlatego, o ile nie potrzebujemy myszki do gier, Magic Mouse okazuje się świetnym połączeniem zalet touchpada oraz myszki w jednym urządzeniu. Dalej przesuwamy urządzenie po biurku, ale mamy jednocześnie dostęp do gestów (choć mimo wszystko ich wykonywanie na powierzchni o takich rozmiarach nie jest tak wygodne jak na touchpadzie), których baza z wykorzystaniem narzędzia BetterTouchTool jest ogromna. Jedyną wadą może okazać się szybkie rozładowywanie baterii (niestety, warstwa dotykowa z czujnikiem pobiera więcej energii niż sam czujnik) i oczywiście cena – Apple za swoją myszkę życzy sobie aż 300 zł, co nie jest małą kwotą.