Dlaczego ludzie nie lubią Origina?

Nie wielu forach internetowych czy też w komentarzach pod artykułami można znaleźć sporo negatywnych opinii na temat cyfrowego sklepu z grami prowadzonego przez Electronic Arts. Do tej pory nie specjalnie wiedziałem dlaczego tak jest, bo ja sam większych problemów z nim nie miałem. Jednak przy okazji paczki Humble Bundle z grami EA w końcu miałem okazję się przekonać co jest nie tak z tą usługą.

Przede wszystkim – EA wyraźnie ma za mało serwerów by móc obsłużyć wszystkich graczy w okresach wzmożonego zainteresowania. Nie tak dawno mogliśmy się o tym przekonać przy okazji premiery nowej odsłony SimCity. Tam co prawda były to serwery gry, ale zasada ta sama. W kilka godzin po rozpoczęciu promocji Humble Bundle, przestały wyrabiać serwery aktywacji Origina. Nie wczytywało się nawet pole na klucz do gry. W tym samym czasie na Steamie tego typu problemów nie było (do części gier można było otrzymać również klucz do sklepu Valve). 

Drugi problem pojawił się po tym, jak już komuś udało się aktywować grę – nie wyrabiały serwery pobierania. Ale w strasznie idiotyczny sposób. Zamiast po prostu zmniejszyć prędkość czy wstrzymywać pobieranie i po jakimś czasie automatycznie je wznawiać, ściąganie zawieszało się i jedynym sposobem na jego wznowienie był restart całej aplikacji Origin. A takie zawieszenie miało miejsce co kilka / kilkanaście minut. Przez to nie dało się zostawić komputera na noc, tylko trzeba było przy nim cały czas czuwać.

Inną sprawą jest „cyrk” z kluczami do gry The Sims 3. W paczce otrzymywaliśmy The Sims 3 Starter Pack, czyli podstawową wersję + dwa dodatki. Niestety, po aktywacji otrzymanego klucza na Originie, do wszystkich trzech przypisywał się jeden i ten sam klucz o długości 16 znaków. W czym problem? Do instalacji musimy podać klucz (swoją drogą, jakby instalator nie mógł go sam pobrać z Origina), który ma długość 20 znaków. EA przez długi czas pisało, że automatycznie zamieni klucze w ciągu 24 godzin. Potem kazało się jednak kontaktować z pomocą techniczną, a na końcu przydzieliło po prostu wszystkim przez stronę Humble Bundle trzy osobne klucze. 

Tyle dobrego, że w tym ostatnim przypadku pomoc na czacie ze strony pracowników była szybka i konkretna (nie licząc czekania w kolejce na rozmowę). Wystarczyło krótko powiedzieć o co chodzi, a pracownik zadawał pytanie bezpieczeństwa, prosił o 16-znakowy klucz i generował nam trzy osobne do poszczególnych gier.

Odrębną od tych problemów kwestią jest niewykorzystywanie wbudowanych w Origin mechanizmów instalacji i aktualizacji. O ile np. Battlefield 3 już z nich korzystał, to SimCity ma już własny program pobierający, instalujący i aktualizujący grę. Na dodatek, po ściągnięciu gry i próbie pierwszego jej uruchomienia często otrzymujemy komunikat o obecności aktualizacji. Come on, w Steamie zawsze pobieram od razu najnowszą wersję gry, a nie muszę jeszcze później tracić kolejne minuty na ściąganie i instalowanie patchy. EA naprawdę musi się zabrać ostro do roboty jeśli chce zmienić postrzeganie swojego sklepu, bo póki co dobrze nie jest.