Jak sprawuje się Google Chrome dla Androida?

Jakiś czas temu Google udostępniło betę mobilnej wersji swojej przeglądarki Chrome dla Androida. Niestety, wtedy nie mogłem jej przetestować, ponieważ wymaga ona ICSa, którego nie miałem i nie miałem specjalnie czasu na zabawę w instalację na wpół działającego ROMu. Teraz, testując ROM z nakładką Sense 4 bazujący na czwartej wersji Androida, postanowiłem przy okazji pobawić się chwilę mobilnym Chrome’em i podzielić się swoimi wrażeniami.

 

Po pierwszym uruchomieniu przeglądarki, zobaczymy ekran zbliżony do tego z „dużego” wydania, czyli stronę z ostatnio odwiedzanymi witrynami. Na dole natomiast są trzy zakładki przy pomocy których przełączamy się pomiędzy wspomnianym speed dialem, listą zakładek (podobną do tej, która przez pewien czas była dostępna w wersji testowej Chrome’a dla komputerów) i listą stron otwartych w danej chwili na innych naszych urządzeniach z uruchomioną przeglądarką Google’a.

 

Oczywiście Chrome dla Androida synchronizuje się tak samo, jak i „duże” wydanie z chmurą. Jest również opcja automatycznego logowania do witryn Google’a oraz nowość – Chrome to Mobile. Czym jest ta funkcja? Taką modyfikacją Chrome to Phone, które działa tylko pomiędzy mobilną i komputerową wersją przeglądarki i ma wkrótce być wbudowane w tę drugą (poprzednie „wcielenie” wymagało instalacji dodatku). Zaletą jest niewątpliwie możliwość wyboru, na które urządzenie ma zostać wysłana oglądana przez nas witryna (np. telefon czy tablet).

 

Całkiem przyjemnie zarządza się otwartymi kartami w mobilnym Chrome’ie zainstalowanym na telefonie (na tablecie interfejs wygląda prawie tak samo, jak na komputerze) – po tapnięciu na przycisk widoczny w prawym górnym rogu pojawi się stos z otwartymi kartami. Po wykonaniu gestu znanego już z systemowej przeglądarki z ICSa (przesunięcie palca w bok) karta wypada ze stosu i tym samym jest zamykana. Gdy z kolei otworzymy nową kartę trybu incognito (mobilna edycja posiada taką funkcję), pojawi się drugi stos po prawej stronie, na który będą „odkładane”.

 

Zapewne zauważyliście, że poza paskiem adresu i przyciskiem otwierającym podgląd wszystkich otwartych stron, Chrome dla Androida nie ma żadnych innych. Gdzie więc podziały się przyciski dalej, wstecz, dodawania do ulubionych, itd.? Wszystkie są w menu dostępnym po przyciśnięciu klawisza Menu lub przycisku z trzeba kropkami, jeśli nie posiadamy tego pierwszego. Całkiem sprawnie działa również opcja wyszukiwania tekstu na otwartej witrynie i podobnie. Miło, że przeglądarka zaznacza położenie odnalezionych fraz na pasku przewijania podobnie, jak na komputerze. Ułatwia to przemieszczanie się pomiędzy nimi.


(screen pochodzi z portalu The Verge)

Jeśli chodzi o szybkość, to w moim odczuciu aplikacja działała odrobinę sprawniej niż systemowa aplikacja, jednak ciągle wolniej niż Opera Mobile. Co ciekawe, otwieranie kilku kart nie kończyło się przymusowym restartem launchera po powrocie na pulpit. Widać, że programiści postarali się zoptymalizować zarządzanie pamięcią.

Niestety, nie obeszło się bez wad. Najbardziej jednymi z najbardziej dotkliwych są: brak opcji zmiany identyfikacji przeglądarki tak, aby wczytywane były pełne wersje stron czy wsparcia dla Androidowej wersji wtyczki Flash. Znacząco ograniczone jest też grono potencjalnych użytkowników, ponieważ obecnie Chrome dla Androida dostępny jest jedynie dla posiadaczy urządzeń z systemem w wersji Ice Cream Sandwich wzwyż. Brakuje też polskiej wersji językowej. Jest to jednak ciągle wersja beta, więc pewne rzeczy można jej wybaczyć. Jeśli jesteście zainteresowani i spełniacie wymagania, to mobilnego Chrome’a możecie pobrać za darmo z Google Play.