Google Music, jak się sprawuje?
Po tym jak Amazon wprowadził swoją chmurkę do przechowywania muzyki i pojawiły się plotki o tym, że Apple przygotowuje podobny produkt, Google postanowiło dołączyć do tego zacnego grona. Tak powstała usługa Google Music zaprezentowana podczas tegorocznej konferencji Google I/O.
Niestety, muzyczna chmura wyszukiwarkowego giganta nie jest tak „kompletnym rozwiązaniem, jak produkt firmy Amazon (i prawdopodobnie Apple), gdyż nie oferuje możliwości kupowania muzyki i zapisywania jej od razu na naszym internetowym dysku. Drugą dużą wadą jest też to, że Google utrudnia korzystanie z wersji beta użytkownikom nie będącym w USA (aby poprosić o zaproszenie do testów i przejść etap rejestracji musimy łączyć się z amerykańskiego IP, potem możemy już korzystać z dowolnego).
Po otrzymaniu zaproszenia i przejściu na stronę usługi będziemy musieli przejść coś w rodzaju kreatora pierwszego uruchomienia. Musimy zaakceptować licencję oraz zostanie nam zaoferowanych kilkanaście darmowych utworów podzielonych według gatunków. Otrzymamy także propozycję instalacji drobnego programu (dla Windowsa i Mac OS X), który wyśle naszą muzykę na serwery Google’a. Po ukończeniu tego kreatora zobaczymy w końcu interfejs usługi (od tego momentu nie musimy już korzystać z VPNów, itp. aby nie otrzymać komunikatu o nieobsługiwanym regionie.
Teraz przyszedł czas na wysłanie naszej muzycznej kolekcji na serwer przy pomocy wspomnianej już wcześniej aplikacji. Po jej uruchomieniu zostaniemy zapytani z jakiego odtwarzacza muzyki korzystamy, dzięki czemu program będzie mógł sam określić położenie plików z muzyką. Oczywiście możemy też sami określić katalogi z naszymi zbiorami. Tutaj pojawia się mój pierwszy zarzut – upload jest strasznie wolny. Widać po tym, że infrastruktura usługi nie jest jeszcze w pełni gotowa. Stąd zapewne próby ograniczania dostępu użytkownikom spoza USA. Drugim jest brak możliwości dodawania plików muzycznych bez pośrednictwa aplikacji, prosto z przeglądarki.
Webowy odtwarzacz posiada wszystkie opcje, które znajdziemy w tradycyjnej aplikacji tego typu. Możemy przeglądać piosenki według twórców, albumów, gatunków czy po prostu wyświetlić wszystkie utwory na jednej liście. W przeglądarkowym wydaniu możemy też oceniać nasze zbiory (palec do góry lub do dołu), tworzyć playlisty czy uzupełniać mera-dane naszych piosenek. Google udostępniło również możliwość automatycznego tworzenia list odtwarzania bazując na aktualnie zaznaczonym utworze.
Niestety, nie udało mi się zmusić aplikacji dla Androida do „zauważenie” mojej muzycznej kolekcji w chmurze. W związku z tym nie mogę opisać jak Google Music się sprawuje w tym scenariuszu. Jak tylko mi się to uda, to uzupełnię ten artykuł.
| Ten wpis został napisany przez revanmj na 5 czerwca 2011 o 07:13, i jest w kategorii Usługi. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |
![[SCM]actwin,0,0,0,0;](http://revanmj.pl/files/2011/06/Screenshot-02-06-2011-06_09_43-268x160.jpg)
![[SCM]actwin,0,0,0,0;](http://revanmj.pl/files/2011/06/Screenshot-02-06-2011-14_13_07-169x160.jpg)
![[SCM]actwin,0,0,0,0;](http://revanmj.pl/files/2011/06/Screenshot-02-06-2011-14_22_38-215x160.jpg)
![[SCM]actwin,0,0,0,0;](http://revanmj.pl/files/2011/06/Screenshot-02-06-2011-14_27_57-227x160.jpg)
![[SCM]actwin,0,0,0,0;](http://revanmj.pl/files/2011/06/Screenshot-02-06-2011-14_28_37-227x160.jpg)
![[SCM]actwin,0,0,0,0;](http://revanmj.pl/files/2011/06/Screenshot-02-06-2011-14_29_05-227x160.jpg)




Pingback: Google Music na Androidzie, dodane wsparcie dla Linuksa i formatu OGG