Google Chrome

Parę dni temu Google wydało wersję beta własnej przeglądarki internetowej. Bazuje ona na rozwiązaniach Mozilli oraz silniku WebKit znanym z przeglądarki Safari. Dużą wagę przyłożono do wyglądu przeglądarki. Wiele funkcji jest opatrzonych przyjemnymi dla oka animacjami jednakże aplikacja póki co nie obsługuje skinów. Podobnie ma się kwestia pluginów. Sądzę jednak, że ponieważ jest to przeglądarka rozpowszechniana na zasadach open-source to wkrótce te braki zostaną uzupełnione. Przeglądarka posiada tzw. tryb porno (tutaj nazwany Incognito, w IE8 InPrivate).

Niektórych może dziwić brak osobnego pola wyszukiwania – Google zintegrował je z polem adresu. Aplikacja jest w miarę zgodna ze standardami (Acid2 zaliczony, Acid3 na około 70 pkt). W systemie Vista wykorzystuje interfejs Aero. Przeglądarka działa dość szybko, niektóre strony ładuje nawet szybciej od Firefoksa. Na wspomnienie zasługuje jeszcze strona głowna przeglądarki, na której wyświetlane są najczęściej odwiedzane strony oraz wybrane pozycje z historii przeglądarki. Wygodnym narzędziem jest także menadżer zadań, dzięki któremu możemy się dowiedzieć, która strona obciąża nasz komputer. Jest to możliwe dzięki temu, że każdą strone obsługuje osobny proces. Takie rozwiązanie zapewnia stabilność przeglądarki – gdy jedna, np. źle napisana strona zacznie spowalniać przeglądarkę, pozostałe otwarte witryny nadal będą płynnie działać. W ekstemalnym przypadku gdy taka strona doprowadzi do „wysypania” się aplikacji, dotknie to tylko jeden proces a więc jedną kartę – pozostałe będziemy mogli nadal przeglądać. Podobne rozwiązanie wprowadził również Microsoft w IE8. Jedyne co mogę jej zarzucić to mało rozbudowany menadżer zakładek, mało ustawień, wcześniej wspomniany brak pluginów oraz brak wersji dla systemów Mac OS i Linux choć w tym wypadku Google zapowiedziało już ich wydanie „wkrótce”.